PLUSY I MINUSY TARGÓW KOSMETYKÓW NATURALNYCH EKOCUDA W POZNANIU

17:44

Na zakończenie ostatniego przeglądu kosmetycznego pokazywałam Wam nowości, jakie kupiłam sobie podczas Targów Kosmetyków Naturalnych Ekocuda, które w ostatni weekend października odbyły się po raz pierwszy w Poznaniu. Minął już tydzień od tego wydarzenia, najwyższy więc czas, by na spokojnie podsumować tę inauguracyjną, poznańską edycję. Zainteresowanych zapraszam dziś na moją subiektywną opinię na temat Targów Ekocuda vol. 1 w Poznaniu.


>>> ZAPOWIEDŹ TARGÓW EKOCUDA W POZNANIU <<<

Przyznaję, że jeszcze nigdy nie miałam okazji brać udziału w tak dużym wydarzeniu dotyczącym naturalnych kosmetyków. Zawsze bowiem te większe przedsięwzięcia odbywały się na trudno dostępnych dla mnie krańcach Polski lub w terminach, które zwyczajnie mi nie odpowiadały. Dlatego tak bardzo ucieszyłam się, że Ekocuda ze swoimi targami w końcu wychodzą ze stolicy dalej w Polskę i że docierają z nimi do mojego Poznania. Był to więc nie tylko debiut tych targów w moim mieście, ale również mój debiut na tak dużym wydarzeniu tematycznym. Nic więc dziwnego, że bardzo czekałam na te targi, śledziłam doniesienia o wystawcach, tworzyłam listę interesujących mnie produktów...


...aż w końcu nadszedł ten wyczekiwany przeze mnie weekend. Pojawiłam się w Concordia Design w sobotę wczesnym popołudniem, by na spokojnie rozejrzeć się po stoiskach, dotknąć interesujących mnie produktów i poszukać odpowiedzi na nurtujące pytania - i nie musieć się przy tym spieszyć, mając z tył głowy wizję o rychłym zamknięciu bram ów centrum biznesowego, w którym się one odbywały. Niestety, nie udało mi się zapisać na żadne z towarzyszących tej imprezie warsztatów, ale nie żałowałam też tego jakoś szczególnie, bardziej bowiem chodziło mi o rozeznanie się w temacie i spokojnym obejrzeniu wszystkiego. Choć pewnie gdyby nie dość ograniczony budżet, jakim aktualnie dysponuję, moje zakupy ostatecznie byłyby zdecydowanie większe... ale może to i dobrze - dla mnie, dla mojego portfela i moich aktualnych kosmetycznych zapasów :)


NA POCZĄTEK... PLUSY

Minął już jednak tydzień od tego wydarzenia, można więc na spokojnie je podsumować. I zacznijmy od pozytywów, których jest naprawdę całkiem sporo.


DUŻA LICZBA WYSTAWCÓW

Do tej pory w Poznaniu odbyło się kilka tego typu wydarzeń, które jednak w żadnym stopniu nie umywają się rozmachem do pierwszej edycji Targów Kosmetyków Naturalnych Ekocuda. Ponad 70 wystawców w jednym miejscu - ta liczba robi naprawdę spore wrażenie! I to jeszcze za darmo, bowiem wstęp na targi był wolny. Bardzo dobrym pomysłem było stworzenie mapki, na której pokazane zostało rozmieszczenie stoisk w Concordia Design. Szkoda tylko, że odkryłam jej istnienie krótko przed wyjściem stamtąd, bowiem naprawdę łatwo było się zgubić w tym gąszczu korytarzy. Może można było te mapki wręczać przy wejściu każdemu ze zwiedzających? To by na pewno ułatwiło sprawę, zwłaszcza osobom, które szukają konkretnego stoiska.


RÓŻNORODNA OFERTA

Wśród tych kilkudziesięciu wystawców każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Były tam bowiem produkty do twarzy i do ciała, do pielęgnacji, do umilenia kąpieli, jak i do makijażu, kosmetyki polskich i zagranicznych marek, mniejszych manufaktur oraz większych, tych szerzej znanych w skali kraju przedsiębiorstw. Oprócz kosmetyków można też było zaopatrzyć się w produkty do sprzątania, w świece, a nawet w herbaty i napary - co tylko dusza zapragnie. A co w tym najważniejsze - wszystkie produkty były naturalne.


OKAZJA DO POZNANIA NOWYCH MAREK

Wiadomo, że niekoniecznie konikiem każdego odwiedzającego jest naturalna pielęgnacja, dzięki takim targom więc można było poszerzyć swoje horyzonty. Poza tym ostatnio nowe marki pojawiają się na rodzimym rynku jak grzyby po deszczu i ciężko jest nadążyć za wciąż rozwijającą się ofertą nawet osobom w tym dobrze zorientowanym. To spotkanie było więc idealną okazją do poznania mniej popularnych firm - tych mniejszych, rodzinnych manufaktur, które serwują nam ciekawy asortyment, wart zainteresowania i wypróbowania.


ROZMOWA Z TWÓRCAMI

To chyba jeden z najważniejszych plusów tego wydarzenia, bowiem często na stoiskach obsługiwali nas sami założyciele danej marki. Była to więc świetna okazja do uzyskania odpowiedzi na wszelkiej maści pytania, jakie rodzą nam się w głowach podczas poznawania ich asortymentu. Natomiast to też świetna sprawa dla samych twórców, którzy mogli przedstawić ofertę swojego "dziecka" szerszemu gronu odbiorców, zachęcić ich z bliższym zapoznaniem się z marką, czy opowiedzieć o niej z ich perspektywy. Żaden sklep stacjonarny czy drogeria internetowa, oczywiście nie będąca oficjalnym dystrybutorem danych produktów, nie jest nam w stanie tego zapewnić. Wiadomo, że czasem trzeba było postać w sporej kolejce, by móc z kimś porozmawiać, ale myślę, że warto było poświęcić na to trochę swojego czasu i dowiedzieć się wielu interesujących rzeczy o produkcie.


MOŻLIWOŚĆ POMACANIA I POWĄCHANIA

To był chyba największy raj dla wszystkich kosmetykoholiczek! Rzadko bowiem mamy okazję do sprawdzenia, czy zapach i konsystencja danego produktu nam odpowiada, a nie zawsze lubimy kupować produkty w ciemno, bo taki zakup w ostatecznym rozrachunku może okazać się nietrafiony. Na tych targach macanie było wręcz wskazane, twórcy żywo zachęcali do bliższego poznania się z ich wyrobami, a niektórzy nawet sami próbki wkładali w dłonie. Poza tym była to też niesamowita okazja, by porównać sobie dwa tego typu produkty z różnych firm, których stoiska były dostępne na targach.


MIŁA ATMOSFERA I PIĘKNE STOISKA

Mimo wielkiego rozmachu samej imprezy, atmosfera wydała mi się być dość kameralna, a większość wystawców niezwykle miło i radośnie podchodziło do odwiedzających. Założycielami wielu firm są przyjaciele bądź rodzina, dzięki czemu można było poczuć się jak część tego hermetycznie zamkniętego środowiska. Dobrze bowiem było widać relacje między ludźmi, tą "chemię" i ciepło bijące z takich stoisk. Do tego same stoiska to nieraz małe dzieła sztuki, które swoim wyglądem zwyczajnie zachwycają i trudno było przejść wobec nich obojętnie. Na pierwszy rzut oka widać więc, że twórcy włożyli w to całe swoje serducho i że ta praca sprawia im przyjemność.


ŚWIETNY SPOSÓB NA SPĘDZENIE WOLNEGO CZASU

Czasami wśród oferty wielkich miast trudno jest znaleźć coś dla siebie. Niby sporo się dzieje, ale i tak nie wiemy, jak spędzić wolny weekend. Te targi były więc świetnym pomysłem na zagospodarowanie swojego wolnego czasu, bowiem nie dało się obejść wszystkich stoisk w godzinę, co to to nie! I nawet nie musiałeś mieć bzika na punkcie kosmetyków, by dobrze się bawić. Wystarczy tylko trochę wolnego czasu i otwarty umysł na poznanie czegoś nowego.


LOKALIZACJA

I na koniec - miejsce, które zostało wybrane perfekcyjnie. Concordia Design bowiem mieści się w samym centrum Poznania. Łatwy dojazd tramwajem ze wszystkich dzielnic i bezproblemowe odnalezienie odpowiedniego budynku (to również dzięki banerom umieszczonym przed wejściem) to dla mnie dwa główne plusy tego wyboru. Możliwe, że samochodem mogły być problemy z dotarciem, ale w weekend po Poznaniu jeździ się zdecydowanie łatwiej, więc myślę, że komunikacyjnego dramatu nie było.


+/- PÓŁ NA PÓŁ


ZNIŻKI NA ZAKUPY

Nie wszystko podczas tej edycji targów było udane. Najpierw jednak coś na pograniczu, co każdy musi ocenić sobie indywidualnie - zniżki. Niestety, nie wszyscy poszli w ten kierunek i z punktu widzenia konsumenta jest to dla mnie trochę strzał w kolano. Rozumiem oczywiście, że nie każda mała manufaktura może sobie na coś takiego pozwolić, bardziej w tym miejscu mam żal do tych popularniejszych marek, które są lepiej dostępne i dla których nie trzeba specjalnie przyjeżdżać na targi, by dostać ich produkty, bo są one w pobliskiej drogerii czy w większości sklepów internetowych. Szkoda, że właśnie ci nie byli w stanie zaproponować czegoś zachęcającego do większych zakupów, bo dobrze wiemy, że ten trud może im się zwrócić z nawiązką. Ale to jest akurat indywidualna sprawa - i wystawców, i ocenie przez kupujących.


ILOŚĆ PRÓBEK

Tak samo jeśli chodzi o próbki. To też jest trudny do oceny aspekt i z pewnością każdy spojrzy na to inaczej. Oczywiście, firmy zapewniły gościom otwarte opakowania swoich produktów, by zwiedzający mogli je tam na miejscu sprawdzić, jednak w tym gąszczu testowanych kosmetyków, gdzie czystych rąk zaczyna brakować już po pierwszej alejce, wśród tej feerii smaków i zapachów,  naprawdę można było się nieźle pogubić. I w tym momencie na salony powinny wjechać właśnie próbki, które można by było zabrać ze sobą do domu, tam je spokojnie przetestować i ewentualnie wrócić do marki po pełnowymiarowy produkt. Jest to jednak dość indywidualny w odbiorze aspekt (niektórzy na przykład dawali próbki do zakupów) i każdy może podejść do tego inaczej, dlatego te dwa punkty umieściłam jako nieoczywiste, do indywidualnej oceny.


MINUSY


NIEPRZYGOTOWANIE WYSTAWCÓW

To mnie bardzo zaskoczyło in minus. Niestety, ale spotkałam się z wyprzedaniem interesującej mnie rzeczy już w sobotę o godzinie 14 (gdy całość tego dnia trwała do 19, a tu jeszcze w perspektywie była niedziela) i zdarzyło się to właśnie wśród tych bardziej popularnych na rynku marek, które powinny umieć przewidzieć, co może się im szybciej sprzedać, a co nie. Zwłaszcza, że są bardziej znane i z doświadczenia z innych targów powinny mieć na uwadze większe zainteresowanie ich stoiskiem. Do tego brak widocznych cen u większości stoisk strasznie raził mnie w oczy. Dobrze widoczne cenniki znacznie ułatwiłyby kupującym sprawę, nie trzeba by stać kilka minut w kolejce tylko po to, by zapytać się sprzedającego, ile dana rzecz kosztuje.


KIEPSKIE OŚWIETLENIE

To widać po niektórych zdjęciach,. Mamy teraz taką a nie inną pogodę i dobre oświetlenie jest bardzo pożądane, a niestety, niektóre stoiska stały w takich miejscach, że trudno ich asortyment było dostrzec wśród tłumów zwiedzających, które zgromadziło się wokół danej marki.


MAŁO MIEJSCA

I na koniec moim zdaniem największy minus tych targów. Nie wiem, czy organizatorzy nie spodziewali się takiego zainteresowania (ja na przykład się tego nie spodziewałam, bowiem na ulicach jakoś to wydarzenie było kiepsko wypromowane), ale można było zarezerwować w Concordia więcej miejsca i zorganizować te targi na przykład na dwóch piętrach (zwłaszcza, że nic poza targami się tam nie działo; a przynajmniej nie w sobotę), a nie na jednym, gdzie stoiska były tak pościskane, że wśród tłumów nie można było czerpać przyjemności z zakupów czy z rozmowy z twórcą/sprzedawcą. Ciężko było nawet przejść, a co dopiero swobodnie się rozejrzeć. Nie jestem entuzjastką wpychania się i przeciskania, więc spędzenie tej ponad godziny w tym ścisku strasznie mnie zmęczyło i trochę zniechęciło, by zostać w Concordia Design dłużej.


Mimo tych kilku minusów, o których opowiedziałam Wam na koniec, ostatecznie przeważają plusy i dlatego całe wydarzenie oceniam pozytywnie. Mam nadzieję, że Poznań na stałe wpisze się na listę miejsc, gdzie Targi Kosmetyków Naturalnych będą odbywać się cyklicznie właśnie z takim rozmachem. Jest oczywiście kilka rzeczy do poprawienia, ale przecież nie od razu Rzym zbudowano:) Pierwsze koty za płoty, oby dalej było już tylko lepiej!


Dajcie znać, czy mieliście okazję być na takich targach, niekoniecznie w Poznaniu :) Jak je wspominacie? Co szczególnie zapadło Wam w pamięci? Jakie kosmetyki naturalne są Waszymi ulubieńcami? Chętnie poczytam o tym w komentarzach! :)

Inne posty z tej kategorii

30 komentarzy

  1. Fajnie, że mogłaś wziąć udział "na miejscu" ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z przyjemnością przeszłabym się na takie targi...z ciekawości;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie jest przeczytac opinie z plusami i minusami, a nie jedynie zachwyty nad gratisami :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W pierwszym odruchu miałam napisać, że zazdroszczę i żałuję, że nie mogłam pojechać, jednak po przeczytaniu Twojej opinii o targach jestem trochę zaskoczona i wręcz rozczarowana. Nigdy nie byłam na targach kosmetycznych, jednak jakieś tam targi w innych branżach zaliczyłam i jestem zawiedziona minusami zarówno w organizacji, jak i w strategii największych, najpopularniejszych marek. W kwestii organizacji: z czego wynikał ten brak miejsca? Czy naprawdę, organizując takie targi ze wstępem darmowym, trzeba tak przyoszczędzić na przestrzeni? Komu ma to służyć, kto miałby na tym zyskać? Strzał w kolano - ani marki na tym nie zyskały, ani same targi, bo większość klientów (w tym i ja) nienawidzi ścisku i tłumów. Absolutnie nie miałabym ochoty się tam przepychać, wyszłabym widząc takie tłumy! :( To już lepiej było wprowadzić jakąś śmieszną opłatę za udział w targach, np. 10zł - miejsce byłoby z czego opłacić, a zainteresowani targami i tak by przyszli, bo umówmy się - 10zł za wstęp nikt by nawet nie odczuł. Oświetlenia może lepiej nie skomentuję, bo pierwszy raz widzę na targach takie punktowe z okrągłych lamp... Jakieś nieporozumienie.
    Natomiast w kwestii marek, ich strategii... Uważam, że wszystko, co opisałaś, jest niedopuszczalne, tym bardziej, że problem powstał po stronie tych największych. Zarówno nieprzygotowanie (które to już targi dla nich?), polityka w kwestii próbek (moim zdaniem po to się na targach wystawili, żeby się zareklamować, próbki wydawały mi się oczywistą oczywistością), jak i zniżek - tutaj to już totalnie coś dziwnego, no bo gdyby chodziło o małe manufaktury, to rozumiem, ale często i gęsto Ci najmniejsi potrafią, a Ci więksi - niekoniecznie. Kolejny raz pokazano klientowi, że problem zniżek nie wynika z budżetu, że marki nie stać, ale najzwyczajniej w świecie - z dobrej woli marki, z jej postrzegania klienta, a to przecież strzał w kolano, bo i sprzedaliby więcej, gdy cieszą się sympatią, i opinie mieliby lepsze. Chyba mają słabych marketingowców ;)
    Czy na stoisku Sylveco był spory ruch? Moja ulubiona marka, trochę żałuję, że nie mogłam się tam pojawić, ich akurat bym chętnie odwiedziła:D
    Pozdrawiam serdecznie! :)
    Tov

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę ludzi się przy Sylveco kręciło, ale mieli dość duże stoisko (w końcu całkiem sporo już tych marek w swym asortymencie mają, więc jakoś trzeba je pomieścić), że wszystko szło w miarę płynnie :) Gorzej było z tymi mniejszymi stoiskami, choć chyba najbardziej obleganą firmą i tak było Yope - a przynajmniej w tym momencie, w którym ja byłam.

      Ja mam nadzieję, że te wszystkie niedociągnięcia dotyczące miejsca zostaną poprawione przy ewentualnej drugiej edycji tych targów w Poznaniu, bo z polityką firm już nie byłabym tego taka pewna :) Dziękuję pięknie za tak rozbudowany komentarz!

      Usuń
  5. Na Ecocudach nigdy nie byłam, ale powiem Ci szczerze, że jakoś za tymi targami nie przepadam, bo dostawałam swego czasu dość nachalne reklamy od nich, co mnie bardzo zraziło. :D
    Byłam natomiast na Ekotykach 3 razy - na ostatnich targach na których byłam (na 4 edycji mnie nie było) były zorganizowane w takim miejscu, gdzie tego miejsca zbyt dużo nie było, także i mnie tłumy męczyły. Ale niestety, poprzednie lokum było zarezerwowane, więc musieli szukać innego :P Na targach niektóre produkty były już wyprzedane, także szkoda, że firmy nie pomyślały o tym, aby się zabezpieczyć większą ilością produktów - pamiętam jak stałam godzinę w kolejce, chciałam dobrać podkład, a pani przede mną stała, bo chciała kupić konkretny produkt - wyprzedał się jej kolorek... Z drugiej strony na same początki targów mi się nie chce jechać, bo zawsze wtedy są największe tłumy :D. Brak widocznych cen również na minus, może w końcu marki zrozumieją, że to jest ważny element ich stoiska. Mimo wszystko lubię te targi, porozmawiać z twórcami, dzięki nim poznałam kilka ciekawych marek i produktów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli tego typu niedociągnięcia zdarzają się i innym... szkoda. Mam jednak nadzieję, że z coraz większą popularnością tych wydarzeń przyjdzie i dopinanie takich szczegółów, by zwiedzającym było lepiej :) Ale coś w tym jest, że mimo tego wszystko i tak ostatecznie targi ocenia się na plus, i chętnie się na nie wraca :)

      Usuń
  6. Z zatowarowaniem dostawców różnie bywa, sama jeżdżę na targi i wystawiam się z meblami, przygotowujemy egzemplarze pewniaki, ale niestety coś co w jednym miejscu okazuje się być hitem, w innym, nim nie jest, a miejsce niestety jest ograniczone. Na szczęście kosmetyki to zupełnie inna bajka :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest właśnie idealne potwierdzenie, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i nie zawsze dana sprawa wygląda tak samo z perspektywy konsumenta jak z wystawcy :)

      Usuń
  7. Też mi się marzą taki targi, na razie jednak były zbyt daleko umiejscowione, by chciało mi się na nie jechać :) Trochę przykra sprawa z tym tłokiem ( też nie byłabym zadowolona, bo nie lubię, gdy ktoś się o mnie ociera :D )brak cenników, to zupełna porażka, też uważam, że fajnie wiedzieć, na " czym się stoi ", no i w końcu te próbki - sterylne, zapakowane, tylko dla Ciebie - można je użyć w spokoju, w domowym zaciszu i czerpać przyjemność, po prostu - otwarte słoiczki " do wglądu, pomacania, powąchania " wbrew pozorom nie są tym samym :) Fajna sprawa, ale rzeczywiście jeszcze wiele do poprawki, aby konsument mógłby czuć się na tych targach dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie targi stają się coraz bardziej popularne, może więc i do Ciebie niedługo dotrą. A jak już tak się stanie, to oby z poprawieniem wszystkich minusów, jakie ja znalazłam :)

      Usuń
  8. Załuję, że nie mogłam być na tych targach w Katowicach ( akurat miałam wyjazd) Już widzę jakie torbiszcza bym przytachała ze sobą hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Ciężko jest stamtąd wyjść nieobkupionym :)

      Usuń
  9. Pierwszy raz na targach byłam na ostatniej edycji ekocuda w Gdańsku :) ciekawe wydarzenie i fajna okazja to zakupów czegoś, co jest niedostępne stacjonarnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Podpisuję się pod Twoimi opiniami obiema rękami!!! Mimo, że nie byłam na targach w Poznaniu, a na dwóch edycjach wrocławskich Natural Beauty, to w pewnym sensie pojawiają się te same problemy. U nas także miejsce jest dość ciemne, chociaż akurat obie edycje były w piękny, słoneczny dzień więc aż tak tego się nie odczuło. Kolejna edycja będzie w zupełnie innym miejscu w grudniu, więc jestem bardzo ciekawa jak to wyjdzie wtedy.
    U nas także było sporo osób, ale wiedziona doświadczeniem byłam na targach w pierwszy dzień, w pierwszej godzinie otwarcia. I widzę teraz w tym sens, bo mimo że ludzi jest sporo to nie aż tyle co później. Niestety (albo i "stety") kosmetyki naturalne stają się coraz modniejsze i tłum może być z czasem coraz większy, zwłaszcza, że to jedyna możliwość aby sobie bezkarnie pomacać produkty i zobaczyć je na żywo. Co do braku promocji, to nie pamiętam w końcu czy o tym Ci mówiłam po moich targach, ale u nas było podobnie. Często to właśnie małe manufaktury były bardziej skłonne dać niższą cenę, czy promocyjny gadżet niż te duże firmy.
    Mimo tych niedociągnięć bardzo lubię takie imprezy i jeszcze trochę na nie pobiegam ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następnym razem postaram się zastosować do Twojej rady i wybrać na otwarcie :) Bo tak jak mówisz, mimo tych minusów i tak ostatecznie te wydarzenia ocenia się pozytywnie, i chętnie się na nie wraca :)

      Usuń
  11. Nigdy nie byłam na takim wydarzeniu,jednak chciałabym... szczególnie odkąd zrozumiałam, jak ważne są naturalne kosmetyki. Zawsze będą jakieś plusy i minusy, z tym trzeba się liczyć, ważne by zwracać uwagę na pozytywne rzeczy, by cieszyć się momentem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :) W końcu się jeszcze taki nie urodził, co by wszystkim dogodził :D

      Usuń
  12. często podczas takich targów jest mało miejsca niestety

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie byłam na takich targach, także zazdroszczę! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ja jeszcze niestety nie byłam na targach ale pewnie się skuszę kiedyś:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetna relacja!

    Ja już robię listę na warszawskie Ekocuda. Mają być w nowym miejscu, więc ciekawa jestem, jak sobie poradzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! <3 Też jestem ciekawa, jak będzie w Warszawie i liczę na relację!

      Usuń
    2. Możliwe, że relacja będzie opóźniona. Mam ostatnio tyle pracy, że nawet w niedziele się nią zajmuję... Ale na Ekocuda zamierzam się wyrwać, choćby na trochę. :-)

      Usuń
  16. Byłam tylko raz na tego typu wydarzeniu, ale u siebie w okolicy. Zgadzam się z tym, że brak zniżek to strzał kolano, tym bardziej, że u mnie to był jeden z chwytów marketingowych służących za reklamę ("...okazja do kupienia naturalnych produktów taniej..."), a potem okazuje się, że owszem, ale nie wszystkiego, albo np. produktów, którym kończy się data ważności... Słabe.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wybieram się na targi w Warszawie, zobaczymy jak tam będzie. W tamtym roku w niektórych miejscach na dało się przejść, zobaczymy jak będzie teraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też planuję odwiedzić Ekocuda w Warszawie - zazwyczaj ogólnie targi mnie nie porywają, ale tu przynajmniej mam nadzieję na ciekawą ofertę ;)

      Usuń
  18. Brak miejsca to chyba największy problem większości targów. Na Ekocuda mam ochotę się wybrać, ale nie wiem czy dam radę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny i ciekawy wpis :)
    Zapraszam także do siebie na nowy post - KLIK

    OdpowiedzUsuń

Cześć :) Cieszę się, że tu jesteś i że chcesz skomentować ten wpis! Informuję, że nie ma u mnie obserwacji za obserwację, na pytania zawsze odpowiadam zaraz pod nimi, a komentarze nic nie wnoszące do dyskusji (coś w stylu „świetny blog, wpadnij do mnie”) od razu kasuję. Do następnego! :)

Jestem tutaj

INFORMACJA

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka) zapisywane na Twoim komputerze. Korzystając z niej, wyrażasz na to zgodę. Więcej o polityce prywatności, obowiązującej na stronie, przeczytasz w odpowiedniej zakładce w górnym panelu bloga.