PRZEGLĄD KOSMETYCZNY | SIERPIEŃ 2018

11:00

Początek nowego miesiąca to czas porządków, a więc jak co miesiąc przyszła pora na opróżnienie pudełka z kosmetycznym denkiem. I dlatego dzisiaj zapraszam Was na comiesięczny przegląd tego, co ubyło i co przybyło do mnie w minionym miesiącu - tym razem na tapetę bierzemy sierpień! :)


DENKO


Po wyciągnięciu pudełka z denkiem okazało się, że w sierpniu jest ono bardzo skromne. Chyba po raz pierwszy w tym roku mam tak małe denko! Przez większość miesiąca jakoś nic nie ubywało i gdyby nie zużycie dwóch produktów w ostatnich dniach, to już w ogóle byłby mały dramat. Sama nie wiem z czego to mniejsze zużycie wynika, ale przynajmniej dzisiejszy wpis nie będzie przesadny w treści, bo nie ma za bardzo co opisywać (pewnie za miesiąc będzie odwrotnie, skoro mamy 3-ci, a ja mam już dwa puste opakowania w pudełku...). Mimo to zapraszam na dalszą część :)


Na początek żele pod prysznic, których w tym miesiącu zużyłam dwie sztuki. Latem zdecydowanie łatwiej i szybciej idzie denkowanie tego typu produktów :) Pierwszy z nich to kremowy żel pod prysznic marki Avon z linii Sences o zapachu orchidei i maliny. Żel ten miał bardzo kremową, bogatą konsystencję i przyjemny dla mojego nosa zapach. Był wydajny, bowiem naprawdę niewiele produktu potrzebowałam, aby uzyskać odpowiedni dla mnie poziom piany (a przyznaję, że lubię mieć jej sporo:)). Bardzo dobrze się pienił, mył i nie podrażniał skóry. Jedynym minusem było to, że zapach nie utrzymywał się zbyt długo - ani na ciele, ani w pomieszczeniu. Drugim żelem pod prysznic był ten z Yves Rocher o zapachu kwiatu lotosu i szałwii. Mimo swej mniejszej gabarytowo butelki od standardowych pojemności tego typu produktów okazał się być całkiem wydajny. Dobrze mył, świetnie się pienił, przyjemnie i relaksująco pachniał. Nie zauważyłam żadnych minusów i z chęcią wypróbuję też i inne żele tej marki. W sierpniu również zużyłam saszetkę perełek musujących do kąpieli marki Cien z Nemo na opakowaniu, która pięknie zabarwiła wodę na granatowy kolor i uprzyjemniła kąpiel. Bardzo lubię czasem sięgnąć po tego typu produkty do wanny.


Idąc dalej - w sierpniu zdenkowałam również szampon marki Balea o zapachu maliny i wanilii, który otrzymałam w jednej z paczek urodzinowych. Miał on żelową, różową konsystencję i słodki zapach, który nie do końca mi leżał, bowiem nie przepadam zbytnio za aromatem wanilii. Był on jednak znośny dla mojego nosa, dzięki czemu mogłam zużyć ten szampon do końca. A ten bardzo dobrze się pienił, był wydajny i nie podrażnił mi skóry głowy. Był poprawnym w działaniu kosmetykiem, jednak ze względu na nuty zapachowe raczej do niego nie wrócę. Za to lawendowa odżywka do włosów z Dove swym zapachem bardzo mi odpowiadała. Nic w tym dziwnego, w końcu to lawenda :) Szkoda tylko, że zapach nie utrzymywał się zbyt długo na włosach... Odżywka miała kremową konsystencję, nie obciążyła mi włosów, za to je odżywiła i nadała im delikatny blask. Jej jedynym minusem było to, że szybko się skończyła.


Kolejnymi produktami zużytymi w sierpniu były te do pielęgnacji twarzy, a pierwszym z nich była oczyszczająca pianka do mycia Tony Moly z serii Pokemon, wersja z Bulbasaurem. Była ona tak piekielnie wydajna, że już zdążyła mi się znudzić, mimo że działanie miała naprawdę dobre. Ale ze mną już tak jest, po pewnym czasie po prostu potrzebuję czegoś nowego :) Wracając jednak do pianki - miała ona przyjemny zapach zielonej herbaty, który nie był nadto intensywny, bardziej taki kojący. Bardzo dobrze oczyszczała twarz, nie powodując przy tym uczucia ściągnięcia czy wysuszenia. Jej konsystencja była dość ciekawa i niejednoznaczna - ni to kremowa, ni piankowa, za to bardzo gęsta, przez co nie potrzeba było zbyt wiele produktu, by dokładnie umyć nim twarz. Mimo że z ulgą przyjęłam koniec opakowania, chętnie kiedyś do niej wrócę. Z ulgą też przyjęłam denko peelingu do twarzy z borówką marki Nacomi, o którym szerzej pisałam już wcześniej. To był ostatni produkt z tamtego testu, który się u mnie uchował i to też przez swą wydajność. Peeling miał niewielkie drobinki, przypominające trochę ziarenka piasku. A mimo to robił naprawdę dobrą robotę, zostawiając po sobie skórę miękką i przyjemną w dotyku. Nie podszedł mi za to jego zapach, ale nie był on na tyle intensywny, by zniechęcić mnie do używania tego produktu. Za to dno rumiankowej esencji micelarnej z Polnego Warkocza mnie bardzo zasmuciło, bowiem uwielbiam ten kosmetyk! To było któreś z kolei opakowanie, które miałam i na pewno nie ostatnie. Esencja to produkt bardzo delikatny, a mimo to świetnie domywał moje oczy z makijażu i to nawet tego bardzo mocnego. Przy tym nie podrażniał ani nie powodował uczucia jakiegokolwiek dyskomfortu. Nie bez kozery esencja ta stała się moim ulubieńcem.


Jeśli chodzi o maseczki to poza sześcioma wersjami z 7th Heaven, o których pisałam szerzej we wcześniejszym poście (gdzie znajdziecie aż 12 rodzajów masek do twarzy tej firmy!), nie zużyłam w sierpniu niczego innego.


I na koniec tego denka cała reszta kosmetyków, które dosięgły dna w sierpniu. Pierwszy z nich to dezodorant antyperspiracyjny w spray'u marki Dove o przyjemnym, mało duszącym zapachu. Dobrze sprawdził się u mnie na co dzień i choć może nie chronił perfekcyjnie w ekstremalnych warunkach, to w zwykłych obowiązkach już jak najbardziej. Zapewniał świeżość, a przy tym nie podrażniał skóry pod pachami. Nie robił też plam na ubraniu, był to więc naprawdę poprawny kosmetyk. Kolejnym pustym opakowaniem, które wylądowało w sierpniowym denku, było to po kremie do rąk marki Balea, wersja Pink Perfect o zapachu grejpfruta. Krem ten okazał się być bardzo lekkim i przyjemnie pachnącym kosmetykiem. Szybko się wchłaniał, nie zostawiał po sobie tłustej warstwy na skórze i choć może nie nawilżał dłoni w stopniu rewelacyjnym, to latem sprawdził się bardzo dobrze do częstego odświeżania rąk. A dzięki małemu opakowaniu nie było problemu by mieć go zawsze przy sobie. Szkoda tylko, że zapach nie utrzymywał się na skórze zbyt długo... Zostały mi jeszcze produkty do makijażu, zużyte w minionym miesiącu, i pierwszy z nich to czarny eyeliner Celebrites marki Eveline, nad którego końcem strasznie ubolewam, bowiem bardzo się polubiliśmy. Robił świetną kreskę na powiece i myślę, że to zasługa przyjemnego w aplikacji pędzelka, dzięki któremu w końcu nie miałam problemu ze zrobieniem dwóch (w miarę) równych kresek na powiekach! Ponadto nie rozmazywał się i wytrzymywał niemal w nienaruszonym stanie cały dzień. Z pewnością do niego wrócę, zwłaszcza że nie kosztuje zbyt wiele. Za to nie kupię ponownie tuszu do rzęs Volumix Fiberlast tej samej marki. Mimo świetnej, silikonowej szczoteczki, która naprawdę unosiła rzęsy, robiąc z nich wachlarz wokół oka, tusz zwyczajnie je sklejał, pozostawiając na nich grudki. A gdy te się rozmazały, robił się z tego niezły dramat. Dawałam mu sporo szans i nawet gdy w końcu udawało mi się jakoś pomalować nim rzęsy, tusz szybko się osypywał, tworząc efekt pandy. Zawiodłam się na nim, bowiem wiele osób go polecało, a u mnie kompletnie się nie sprawdził i nie mam pojęcia, z czego to wynika. Może dostałam jakiś felerny egzemplarz? Nie będę tego jednak sprawdzać, bo na pewno nie kupię go ponownie.



NOWOŚCI


Ok, tak właśnie prezentuje się sierpniowe denko. Jak sami widzicie za bogate nie jest. Ale to nie koniec wpisu! Zostałam bowiem jeszcze jedna rzecz z sierpnia - nowości. I jak porówna się je z poprzednimi przeglądami widać, że w minionym miesiącu jest ich odrobinę więcej niż zwykle. Ale tylko odrobinę :)



W sierpniu Rossmann wyskoczył z kolejną promocją 2+2, tym razem na produkty regeneracyjne. I jak ostatnio omijam ich oferty szerokim łukiem, tak ta bardzo mnie kusiła. Ale gdy próbowałam złożyć cztery produkty dla siebie w podobnej cenie (żeby to się opłacało), poniosłam sromotną klęskę. I dlatego zakupy poczyniłam wraz ze swoją współlokatorką, dzięki czemu z tej promocji trafiła do mnie maska Garnier wersja Papaya oraz kokosowa odżywka do włosów marki Tresemme. Oba te produkty bardzo mnie ciekawią i aż przebieram nóżkami na myśl, kiedy będę mogła ich wypróbować :) A poza promocją dorzuciłam do koszyka także dwufazowy płyn do demakijażu oczu Nivea MicellAIR, który tak wiele osób ostatnio zachwala. Jestem więc ciekawa efektu.


Jak co miesiąc, także i w sierpniu, nie mogło zabraknąć w nowościach mojego zamówienia z Oriflame. Tym razem trafiły do mnie dwie nowe maski - rozjaśniająca z Optimals w saszetce i głęboko oczyszczająca w tubie z Pure Skin do stosowania pod prysznicem. Ponadto ostatnio wykończyłam na amen swoją gąbeczkę do makijażu i pędzel do masek w kremie, zaopatrzyłam się więc w nowe egzemplarze, a do koszyka wrzuciłam jeszcze dezodorant antyperspiracyjny Activelle. I z racji dobrego punktowo zamówienia mogłam też skorzystać z oferty na krem na noc i żel do mycia twarzy Optimals Hydra oraz szczoteczkę soniczną, nie omieszkałam więc tego uczynić :)


I na koniec kompletnie nieplanowany zakup - żelowe maski do twarzy marki Marion z serii Tropical Island. Nie będę odkrywcza, ale gdy tylko zobaczyłam w Biedronce (tak, w Biedronce!) ich piękną, iście wakacyjną szatę graficzną, od razu wrzuciłam je do koszyka, nie zastanawiając się nad tym szczególnie. Zwłaszcza, że koszt jednej to mniej niż 2 złote! A właśnie! W tym miejscu mam do Was pytanie: czy chcecie osobny wpis na ich temat? Bo ostatnio dosłownie wszędzie widzę te maseczki i wydaje mi się, że wszyscy już je mają, więc nie wiem, czy pisanie osobnej recenzji na ich temat ma w ogóle rację bytu, czy wystarczy tylko wzmianka w comiesięcznym przeglądzie w denku (zapewne wrześniowym)... dajcie znać w komentarzach ;)



I to tyle na dziś jeśli chodzi o moje denko oraz nowości z sierpnia. Znacie coś z powyższej listy, a może coś konkretnego Was z niej zaciekawiło? Jak prezentują się Wasze sierpniowe denka? Jesteście z nich zadowoleni? Dajcie znać w komentarzach! :) 

Inne posty z tej kategorii

37 komentarzy

  1. jestem ciekawa tych tropikalnych maseczek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pocieszę Cię, moje zużycia sierpniowe są jeszcze słabsze, ale za to tak jak Ty, mam już 2 puste opakowania wrześniowe :) U mnie takie słabe zużycia wynikają ze zbyt dużej ilości pootwieranych kosmetyków w niektórych kategoriach. Wyjeżdżając na urlop więzłam sporo nowych kosmetyków i żadnego z nich nie zużyłam. Teraz w domu dublują mi się żele pod prysznic, szampony, odżywki itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie właśnie nie wiem, skąd to wynika, bo mam otwarty po jeden egzemplarz z danej kategorii, a w domu byłam tyle, co zwykle, więc nie wiem... Ale na pewno to mniejsze denko odbije się we wrześniu, kiedy to może się zrobić z przeglądu niezły tasiemiec :O :)

      Usuń
  3. Ja mam tę piankę Tony Moly ale z Squirtlem, więc moja jest niby nawilżająca :) Tę z Bulbasaurem miałam, ale w formie próbek, które były nieśmiertelne. Te pianki są nie do zużycia. Ile Ci to zajęło? Bo ja się obawiam, że na rok ją będę miała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam ją gdzieś od grudnia, więc osiem miesięcy, ale chyba tak z pół roku regularnego stosowania (bo miałam od niej kilka odstępstw:)). Ale i tak na końcu już sobie nie szczędziłam produkty, byle tylko dobić dna :D

      Usuń
    2. Ja jej dopiero w sierpniu zaczęłam używać, więc do wiosny chyba skończę w takim razie. Z jednej strony fajnie, że jest tak wydajna, bo na promocji mnie kosztowała jakieś 12 złotych :) A z drugiej człowiek się męczy za długo czegoś używając ;D

      Usuń
  4. Peeling Nacomi chcę wypróbować, zaraz przeczytam szczegółową opinię czy rzeczywiści warto. A Polny Warkocz jest naprawdę świetny !

    OdpowiedzUsuń
  5. Też.kupilam sobie te maski w Biedrze i będę testować. Maskę papajową do włosów uwielbiam, za to ten micel z Nivei kończę, ale już po niego nie sięgnę, moim zdaniem jest słaby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Użyłam go ze 2-3 razy, raz na sam tusz, raz na kreskę i szału nie ma :| A do tego całkiem sporo go już w opakowaniu nie ma, a to dopiero kilka użyć...

      Usuń
  6. MOim zdaniem wcale nie takie małe to denko, zużycia całkiem niezłe i to w różnych kategoriach. I to jeszcze dwa żele pod prysznic! Mam piankę z Tony Moly, ale żółtą i też już nawet nie wiem ile czasu ją zużywam i rzeczywiście jest bardzo wydajna.
    Jeśli chodzi o nowości, to mnie także kusi maska do włosów papaya, ale omijałam specjalnie Rossmana i nie skorzystałam z okazji tym razem ;-) Ciekawa jestem działania szczoteczki sonicznej z Oriflame oraz maseczek. Moje zapasy kosmetyków z tej firmy leża w zapasach i nic z nich nawet nie tknęłam, dlatego zdecydowałam się ograniczyć ich kupowanie. Oczywiście na maski z Biedronki ja także się skusiłam, a już nawet nie wierzyłam że ja znajdę! Nie wiem jednak, czy będę je testowała już w tym miesiącu, dlatego chętnie poczytam jakie jest Twoje zdanie na ich temat i odczucia ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa żele, bo jeden z nich mniejszy, no ale kosmetyk to kosmetyk :) Szczoteczka soniczna jak na razie spisuje się naprawdę dobrze, a jej używanie jest baaardzo przyjemne :) W ogóle to jestem dumna, że udało Ci się ominąć promo w Rossmannie! I w takim razie słowo się rzekło - będzie wpis o maseczkach z Biedry :)

      Usuń
  7. Lubię te maseczki Seven Heaven ;) Od dłuższego czasu ciekawi mnie bardzo maska Garniera :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Żadnego z opisywanych przez Ciebie produktów wcześniej nie używałam, ale baaardzo zaciekawiła mnie ta pianka z Bulbasaurem. Opakowanie jest przeurocze! Jestem pewna, że pięknie by wyglądało w mojej łazience, haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, prezentuje się cudnie! A że jest baaardzo wydajna, to długo cieszy oko :)

      Usuń
  9. Bardzo ciekawi mnie ta szczoteczka soniczna! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubie zele z YR, a dawno juz zadnego nie mialam

    OdpowiedzUsuń
  11. Moim zdaniem denko nie takie małe, pewnie gdybym je pokazywała sama co miesiąc to ilość byłaby podobna :) Szampony Balea miałam w co prawda innych wersjach, ale ogólnie nie za bardzo je lubiłam.. Za to dezodoranty dove to moi ulubieńcy. Chociaż zawsze stawiam na te 'wymyślne' wersje a tych klasycznych 'kremowych' nie miałam :D Ciekawi mnie bardzo maska Garniera i w końcu ją kupię na pewno. Maseczki Marion też mnie kusiły, ale za każdym razem sobie powtarzałam, że mam sporo masek i nie potrzebuję kolejnych, jak coś to we wrześniu. Przyszedł wrzesień i już ich nie widzę w mojej biedronce :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, a w mojej Biedronce, o dziwo, nadal te maseczki są :)

      Usuń
  12. Kurczę, a ja mam własnie w planach wypróbowanie tego tuszu do rzęs. Mój aktualny się już kończy, a ten mi wszyscy polecają i ma on całkiem przyzwoite opinie na wizażu. Mam nadzieję, że się nie rozczaruję podobnie, jak Ty. Jestem ciekawa Twoich nowości! Szczególnie odżywek do włosów! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to ja trafiłam na jakiś felerny egzemplarz, bo skoro tyle ludzi poleca tę mascarę, to przecież nie może się to brać znikąd... Będę więc czekać na Twoją opinię na jej temat, mam nadzieję, że będzie pochlebna :)

      Usuń
  13. Z tą esencją rumiankową z polnego warkocza też się kiedyś polubiłam :) Tej maski z garniera jestem mega ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  14. kusza mnie te maski Mariona, ale mam na razie zapas innych

    OdpowiedzUsuń
  15. Do esencji micelarnej z Polnego Warkocza muszę wrócić :P A Bulbasaura chętnie sprawdzę :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Zaciekawiły mnie żelowe maski :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja cały czas chce kupić maskę Garniera, dlatego też jestem ciekawa jak się sprawuje.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak teraz małe denko, to potem będzie duże :P u mnie dla odmiany sierpień jest większy niż zwykle;). Ja chętnie przeczytam osobny post o tych maseczkach, ale może być i w denku - jak Ci wygodniej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już widzę, że wrześniowe zapowiada się naprawdę spore, skoro mamy szósty, a ja już mam trzy puste opakowania po pełnowymiarowych kosmetykach + sporo, które jest bliskie dna :O

      Usuń
  19. Napisz o tych tropikalnych maseczkach, sama jeszcze ich nie używałam i jestem ciekawa jak się sprawdzają:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak dla mnie to normalne denko, ja czasami mam słabsze i nie przejmuję się tym, zużyło się ile się zużyło i już :) Z Twojego denka zaciekawiła mnie emulsja Polny Warkocz. Co jakiś czas widuję ją na blogach :) O maskach żelowych chętnie poczytam. Ja ich w Biedrze nie widziałam, bo jedyne, co spotykam w Biedronkach to syf :D, ale chętnie dowiem się, czy są warte zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przejmuję się, po prostu stwierdzam fakt :) A emulsję z Polnego Warkocza z całego serca polecam!

      Usuń
  21. Muszę się rozejrzeć za tymi maseczkami w Biedronce, bo jeszcze ich nie widziałam :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Też się pokusiłam na maseczkę Marion, szkoda że u mnie została tylko bananowa. No i złapałam też w biedronce 7th heaven. Pierwszy raz ją będę testować. O węglowym płynie micelarnym nivea, słyszałam wiele pozytywnych opinii, ale zdarzyły się też negatywne. Planuję przetestować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tych 7th Heaven nie było, ale już ich używałam. Nawet popełniłam na ich temat osobny wpis :) Co do płynu, na razie skłaniam się ku opiniom negatywnym. Zobaczymy jak dalej.

      Usuń
  23. U mnie denka zawsze były ogromne, więc przestałam je publikować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy kiedyś i ja dojdę do takiego wniosku ;)

      Usuń
  24. Z Ori nie miałam nic z twoich nowości :) a eyelinera Eveline nie lubiłam ;)

    OdpowiedzUsuń

Cześć :) Cieszę się, że tu jesteś i że chcesz skomentować ten wpis! Informuję, że nie ma u mnie obserwacji za obserwację, na pytania zawsze odpowiadam zaraz pod nimi, a komentarze nic nie wnoszące do dyskusji (coś w stylu „świetny blog, wpadnij do mnie”) od razu kasuję. Do następnego! :)

Jestem tutaj

INFORMACJA

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka) zapisywane na Twoim komputerze. Korzystając z niej, wyrażasz na to zgodę. Więcej o polityce prywatności, obowiązującej na stronie, przeczytasz w odpowiedniej zakładce w górnym panelu bloga.