KOSMETYCZNI ULUBIEŃCY TRZECIEGO KWARTAŁU 2018 ROKU

13:50

Nieuchronnie zbliża się koniec trzeciego kwartału tego roku, na blogu są więc i oni - ulubieńcy kosmetyczni. Co prawda są to bardziej ulubieńcy letni, bowiem przez większość tego czasu było niesamowicie gorąco, to jednak jakoś tak wyszło, trochę na przekór, że zdjęcia są już bardziej w klimacie jesiennym. Jeśli jesteście ciekawi, co sprawdziło mi się w ostatnich miesiącach na tyle, by trafić do moich ulubieńców, to zapraszam serdecznie na dzisiejszy wpis! :)


Muszę się Wam przyznać, że bardzo czekałam na tych ulubieńców, bowiem uwielbiam pisać pozytywne recenzje i polecać Wam to, co sprawdziło się u mnie w dłuższym okresie czasu (stąd też taka dla niektórych "dziwna" oś czasowa). Dzięki temu wiem, że moja opinia nie jest "jednorazowym wyskokiem" i naprawdę warto sięgnąć po dane produkty. Zapraszam więc Was na kolejne kosmetyczne polecajki! :)



Tym razem zaczynamy dość niestandardowo, bo od makijażu. A ten w tegoroczne lato był u mnie naprawdę mocno ograniczony. W zupełności zrezygnowałam z podkładu, używałam tylko korektora pod oczy i na niedoskonałości, delikatnie rozświetlałam twarz i tuszowałam rzęsy. To tyle. Mimo to udało mi się w tej kategorii znaleźć kilku ulubieńców. Przede wszystkim mgiełkę utrwalającą makijaż The One. Co prawda jeśli chodzi o fixery, to nie mam zbyt wielkiego porównania, bo do tej pory używałam tylko tego z Golden Rose, ale ta mgiełka jest od niego o wiele lepsza. Świetnie sprawdzała się u mnie podczas tych gorących dni, stąd też musiała trafić do ulubieńców. Ma bardzo przyjazny atomizer, dobrze i delikatnie się ją rozpyla, a dzięki niej podczas upałów mój nawet delikatnie ograniczony makijaż się nie rozpływał. Bardzo przyjemne zaskoczenie! Ostatnio moim ulubieńcem stała się też pomadka w płynie Giordani Gold Iconic Elixir w kolorze głębokiej czerwieni. Bardzo lubię takie mocne i wyraziste kolory, a ten to strzał w dziesiątkę. Ma przyjazny aplikator, dzięki któremu nawet moje problemy z malowaniem wąskich ust bez ubabrania się dookoła zdają się nie istnieć, a do tego intensywny kolor o matowym wykończeniu długo utrzymuje się na ustach bez poprawek i bez uczucia gigantycznego ściągnięcia. Z pewnością będę często sięgać po tę pomadkę! Tak samo jak po rozświetlacz Gold Highlighter od Lovely. Proszę państwa, co to jest za petarda! Chyba jeszcze nigdy nie miałam tak pięknego rozświetlacza i to za tak niską cenę! I choć używam go regularnie od jakiegoś miesiąca, to nie zawahałam się, by go wrzucić do ulubieńców. Teraz w zupełności mnie nie dziwią te wszystkie zachwyty na jego temat, które do tej pory słyszałam, bo jego pigmentacja i efekt na kościach policzkowych jest po prostu fenomenalny.


Wiem, że wielu osobom szampony Nivea nie służą, ja jednak nigdy nie miałam z nimi problemu, choć też nie sięgałam po nie zbyt często i przez to mogę nie mieć porównania. Ich micelarne specyfiki jednak ciekawiły mnie od chwili, gdy tylko trafiły na sklepowe półki i w końcu za sprawą wygranego rozdania trafiły do mnie obie wersje (choć widzę, że jest jeszcze trzecia, najnowsza, w niebieskim opakowaniu, której nie mam). Sprawdzanie jednak zaczęłam od wersji różowej, z którą bardzo się polubiliśmy. Wzmacniający szampon micelarny Nivea bardzo dobrze doczyszcza, jest łagodny dla skóry głowy, a do tego piekielnie wydajny. Szampon niesamowicie dobrze się pieni i ja - osoba, która często nie ma hamulców w ilości aplikowanego na głowę kosmetyku - muszę się ostro pilnować, by nie wydusić z tego gigantycznego opakowania zbyt dużej dawki. Używam go już ponad miesiąc, a wciąż nie dobiłam nawet do połowy butelki! I co najlepsze, szampon ten jeszcze mi się nie znudził, co akurat w moim przypadku jest dość dziwne :) Ponadto w kwestii włosów bardzo polubiłam się z maską intensywnie odżywiającą z Garnier Botanic Therapy Mityczna Oliwka, o której pisałam już wcześniej. Myślałam wtedy, że z całego tego zestawu najbardziej do gustu przypadła moim włosom odżywka, jednak widocznie musiała przyjść odpowiednia pora na maskę. A ta nadeszła, gdy tylko wróciłam ze Sztokholmu, gdzie wiało niemiłosiernie, przez co moje włosy wyglądały jak strąki stracha na wróble. Naprawdę! I to właśnie tej masce zawdzięczam, że moja fryzura wróciła do swojego naturalnego wyglądu. Ma ona formę gęstego masła o pięknym, oliwkowym zapachu, który długo się utrzymuje. Wystarcza naprawdę niewielka ilość, by dobrze odżywić włosy, które po jej użyciu stają się miękkie, gładkie, pełne blasku i miłe w dotyku, a do tego pięknie się układają. Chyba znalazłam maskę na awaryjne sytuacje, właśnie takie, jak ta po powrocie ze Szwecji.


O serum do twarzy Miracle Perfecting NovAge True Perfection natomiast pisałam przy okazji recenzji całego zestawu pielęgnacyjnego i już tam wypowiadałam się o nim w samych superlatywach, nie powinno więc nikogo dziwić pojawienie się go w moich ulubieńcach. Używało mi się go z niesamowitą przyjemnością i to nie tylko dlatego, że szklana buteleczka wygląda niezwykle zachęcająco. Serum to bowiem ma lekką, kremową konsystencję, która szybko się wchłania, przyjemny zapach, charakterystyczny dla całej serii tych kosmetyków, ułatwiającą aplikację pompkę, a skóra po użyciu była miękka, gładka i nawilżona. Czego chcieć więcej? I tak jak dzięki NovAge nauczyłam się regularnie stosować serum do twarzy, tak dzięki odżywczej pomadce z peelingiem Sylveco nie zapominam o regularnym peelingowaniu ust. Gdy ją kupowałam, byłam pełna obaw, bo nie zawsze zapach naturalnych produktów mi się podoba, jednak dałam się przekonać tym wszystkim pozytywnym opiniom na jej temat. I nie żałuję! Zapach jest niemal niewyczuwalny, konsystencja zbita, bez ostrych drobinek, a aplikator bardzo poręczny. Pomadka nie robi krzywdy, ba!, świetnie złuszcza naskórek, zostawiając usta miękkie, odżywione i delikatnie natłuszczone. I nawet całkiem przyjemnie smakuje :) Gdy tylko to opakowanie dobiegnie końca, na pewno kupię kolejne.



I to tyle ode mnie jeśli chodzi o przedostatni kwartał tego toku. A o moich wcześniejszych ulubieńcach przeczytacie tutaj:




 A Wy znacie coś z powyższych kosmetyków? Jeśli tak, to jak się u Was sprawdziły? Dajcie proszę znać, co w ostatnim czasie stało się Waszym kosmetycznym ulubieńcem. Chętnie się zainspiruję! :)

Inne posty z tej kategorii

31 komentarzy

  1. Peelingująca pomadka z Sylveco to klasyk nad klasykami:) Zainteresowała mnie maska z Garnier. Ta seria masek jakoś nie rzuciła mi się w oczy w drogerii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozświetlacz Gold Highlighter od Lovely uwielbiam, właśnie mi się skończył więc czas kupić nowy:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ten szampon Nivea kupiłam zaraz jak wyszedł a nadal nie zużyłam nawet 1/3 LOL

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam pomadkę Sylveco oraz rozświetlacz Lovely i przyznam, że mnie niestety nie porwały swoim działaniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No proszę - mój ulubiony rozświetlacz z Lovely, także i u Ciebie widzę świetnie się sprawdza ;-) Choć ja akurat zupełnie zrezygnowałam z tego etapu makijażu przez ostatnie gorące miesiące. No i koniecznie muszę wypróbować maskę z serii oliwkowej Garnier Botanic Therapy! Kusi mnie i woła z półki sklepowej już od jakiegoś czasu! ;-) Mam nadzieję także, że w końcu przekonam się o właściwościach pomadki peelingującej, bo przyznaję że wydłubywanie ze słoiczka jest nieco męczące. Z wszystkich Twoich ulubieńców znam jedynie rozświetlacz, ale wiele kosmetyków wydaje mi się ciekawych i wartych wypróbowania! Moje odkrycie i miłość ostatniego czasu to skoncentrowany żel pod prysznic mango i kolendra z Yves Rocher, a z rzeczy mniej kosmetycznych - mini rękawiczka do hydro demakijażu Glov.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, już kolejni ulubieńcy, a wciąż zapominam o Glov! Muszę to nadrobić w kolejnych ulubieńcach :) Co do rozświetlacza latem - używałam tego z poprzednich ulubieńców, na mokro i bardzo dobrze mi się sprawdzał. Mam również nadzieję, że pomadka i u Ciebie zda egzamin :) A o tych skoncentrowanych żelach Yves Rocher słyszę już od jakiegoś czasu, koniecznie muszę wypróbować!

      Usuń
  6. Pomadkę z peelingiem uwielbiam. Świetnie złuszcza i odżywka moje usta. Muszę koniecznie wypróbować ten szampon z Nivea :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow, no tak już minął 3 kwartał - niesamowite jak ten czas leci.. Z Twojej gromadki znam jedynie pomadkę z peelingiem - bardzo ją lubiłam! Chętnie do niej wrócę, ale bardziej w zimowym okresie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. moim ulubieńcem również jest rozświetlacz! :) Co do pomadki z Sylveco - mam na nią straszne uczulenie a w sumie to chyba za sprawą wosku pszczelego w składzie. Wiele tygodni zajęło mi doprowadzenie ust do normalnego stanu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Znam tylko rozświetlacz z Lovely, ale osobiście wolę Princess Dream z My Secret ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam inny szampon z Nivei z tej serii, taki miętowy (nie pamiętam jaki...), ale moje włosy są po nim suche i sztywne. Ale fakt, jest wydajny, bardzo. Rozświetlaczy z Lovely używam od wieków, świetny jest!

    OdpowiedzUsuń
  11. Na pewno skuszę się na ten szampon od Nivea :) Jestem niesamowicie ciekawa jego efektów, bo wszyscy tak zachwalają, a ja z tą marką niezbyt przyjemnie kojarzę szampony... No ale może po tym micelarnym coś mi się odmieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że również u Ciebie się sprawdzi :)

      Usuń
  12. szampony nivea niezbyt dobrze mi się kojarzą, ale czuję się zachęcona :)

    OdpowiedzUsuń
  13. w końcu muszę wypróbować tą pomadkę sylveco, złoty zestaw NovAge podarowałam mamie a zielny mam dla przyjaciółki na urodziny

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie micelar z Nivea w ogole sie nie sprawdził :/

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak jak już wcześniej pisałam maska i cała seria garniera mnie bardzo kusi :D dodatkowo ten oliwkowy zapach :D no ciekawa jestem jak by się u mnie sprawdziła :) Teraz mam utrwalacz z lily lolo i też bardzo fajnie sprawdzał się w letnie dni :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Z Twojej gromadki miałam szampon oraz rozświetlacz i obydwa produkty bardzo polubiłam! Jestem ciekawa wspominanej przez Ciebie maski Garnier. Kosmetyki do włosów idą u mnie jak woda, więc chętnie ją wypróbuję!

    OdpowiedzUsuń
  17. ciekawy ten szampon, już dawno temu miałam jakiś z nivea

    OdpowiedzUsuń
  18. ten szampon wydaje sie bardzo ciekawe:) musze sprobowac

    OdpowiedzUsuń
  19. ten rozświetlacz z wibo dość długo stosowałam

    OdpowiedzUsuń
  20. Sama z Twoich ulubieńców znam tylko pomadkę Sylveco - jest zdecydowanie fajniejsza od wersji miętowej, której używam obecnie:)
    O tym rozświetlaczu z Lovely słyszałam same pozytywne opinie! Moje dwie współlokatorki go miały i namiętnie używały :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to dobrze wiedzieć, bo tak się nosiłam z zakupem wersji miętowej, gdy tylko tę skończę :)

      Usuń
  21. zainteresowałą mnie maseczka :) gdize moge dostac taka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinna być w każdej drogerii stacjonarnej typu Rossmann, czasem nawet i w dyskontach spożywczych (jak Biedronka) produkty Garnier są dostępne.

      Usuń
  22. Lubię tą pomadkę z Sylveco :) a co do Nivea bardziej się polubiłam z oczyszczającym micelarnym szamponem do włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Moja siostra rowniez uzywa tego rozswietlacza i to takze jej ulubieniec :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawe propozycje!!Nie znam ale może kiedyś wpadną mi do koszyka :) w sklepie.

    OdpowiedzUsuń
  25. ten szampon micelarny dość ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć :) Cieszę się, że tu jesteś i że chcesz skomentować ten wpis! Informuję, że nie ma u mnie obserwacji za obserwację, na pytania zawsze odpowiadam zaraz pod nimi, a komentarze nic nie wnoszące do dyskusji (coś w stylu „świetny blog, wpadnij do mnie”) od razu kasuję. Do następnego! :)

Jestem tutaj

INFORMACJA

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka) zapisywane na Twoim komputerze. Korzystając z niej, wyrażasz na to zgodę. Więcej o polityce prywatności, obowiązującej na stronie, przeczytasz w odpowiedniej zakładce w górnym panelu bloga.