WEEKEND W BERLINIE

23:27

Właśnie wróciłam z mojej trzeciej już wizyty w stolicy Niemiec, która utwierdziła mnie w jednym - jest to idealny cel na jednodniową lub weekendową wycieczkę. Jeśli więc jeszcze nigdy nie byliście w Berlinie lub planujecie wizytę w tym mieście, to jest to idealny post dla Was! A jeśli byliście, to i tak zachęcam Was do kliknięcia w przycisk "czytaj dalej" i porównania moich doświadczeń z Waszymi :)



PODSTAWOWE INFORMACJE


Berlin to niemal trzy i pół milionowe miasto (drugie, zaraz po Londynie, pod względem liczby ludności w Unii Europejskiej) o powierzchni liczącej prawie 900 km2. Już same te dwie podstawowe informacje robią niemałe wrażenie i działają na wyobraźnię, zwłaszcza, gdy zacznie się z nim porównywać miejsce, w którym się żyje na co dzień. W końcu Poznań - piąte miasto (pod względem liczby ludności) Polski - ma niecałe 550 tys. mieszkańców i 262 km2 powierzchni, czyli coś jak dwa większe okręgi administracyjne Berlina. Różnica jest więc diametralna.


JAK DOJECHAĆ?


Ze względu na położenie bliskie polskiej granicy nie jest trudno dojechać do Berlina - z Poznania do niemieckiej stolicy jest bliżej (jak również o wiele łatwiej jest się tam dostać) niż do Warszawy.

* SAMOCHODEM - najprostsze i najwygodniejsze rozwiązanie dla zmotoryzowanych. Np. droga z Poznania prowadzi autostradą A2 i trwa około 3 godziny, można też wybrać odcinek bez opłat, jednak czas dojazdu wydłuży nam się o godzinę. Trzeba jednak pamiętać, że wjechać do centrum Berlina mogą jedynie auta ze specjalnym oznakowaniem, jest to związane z obowiązującymi w mieście wymogami ekologicznymi dot. emisji i czystości spalin.

* AUTOBUSEM - z wielu polskich miast z łatwością można dostać się do Berlina dzięki połączeniom Polskiego Busa. Polecam jednak rezerwować miejsca za pomocą strony FlixBus - autobusy są te same, jednak ceny znacząco niższe (ostatnio była oferta na weekendowe bilety w cenie 4,99 zł w jedną stronę, także warto trzymać rękę na pulsie). Tu warto wiedzieć, że autobus nie dowozi nas bezpośrednio do centrum miasta, jednak łatwo jest się do niego dostać komunikacją miejską i trwa to ok. 25 minut (do Alexanderplatz).

* POCIĄGIEM - bardzo wygodne rozwiązanie, bowiem podróż trwa trzy i pół godziny i dostajemy się bezpośrednio do samego centrum, na dworzec Berlin Hauptbahnhof, który jest zlokalizowany tuż przy Reichstagu i Bramie Brandenburskiej. Jest to jednak bardziej kosztowna opcja niż wcześniej wspomniane busy, zwłaszcza, jeśli chcielibyśmy dostać się do Berlina z dnia na dzień. Kiedy jednak kupimy bilety ze sporym wyprzedzeniem czasowym, ceny są standardowe, jak te obowiązujące w InterCity na polskich trasach. Jedynym ich minusem jest to, że jeśli kupimy bilet w czasie trwania SuperPromo, nie mamy możliwości ich zwrócenia, trzeba więc być pewnym swojego wyjazdu.

* SAMOLOTEM - opcjonalnie, ponieważ nie ze wszystkich polskich miast z czynnym lotniskiem są dostępne loty do Berlina. Jeśli jednak macie taką możliwość, to warto skorzystać i szukać tanich lotów. Berlin obsługują dwa lotniska - Schonefeld oraz Tegel - z których bez problemu dostaniemy się komunikacją do centrum.

Dworzec kolejowy Berlin Hauptbahnhof

JAK PORUSZAĆ SIĘ PO MIEŚCIE?


Przed wyjazdem naczytałam się sporo w Internecie, że siatka komunikacyjna Berlina jest trudna do rozszyfrowania, a samo poruszanie się nią po mieście jest mało intuicyjne. Mamy tu bowiem różne opcje transportu: autobusy, tramwaje, U-Bahn (metro), S-Bahn (szybka kolej miejska, coś jak trójmiejskie SKM), czy kolej regionalną, czyli o wiele więcej rzeczy do ogarnięcia niż w typowym polskim mieście. I mimo że kompletnie nie przygotowałam się do poruszania się po Berlinie, nie opracowałam sobie tras dojazdów do miejsc, które chcę zobaczyć ani nie zapoznałam się z mapą komunikacyjną miasta (reasumując - totalny spontan), nie miałam wielkiego problemu, by się odnaleźć wśród tej sieci połączeń. Jeśli więc macie choćby minimalną orientację w terenie, na pewno dacie sobie radę. Na wszelki wypadek warto kupić bilet dzienny, wtedy ma się ten komfort, że gdybyśmy gdzieś zbłądzili, nie trzeba ponosić dodatkowych kosztów. Zwłaszcza, że co chwila podjeżdża kolejny autobus/pociąg, nie trzeba więc czekać na przystanku kilkudziesięciu minut na kolejny transport, bo poprzedni nam uciekł.

Ważne informacje nt. biletów:
* bilet jednorazowy - 2,70 euro (ulgowy 1,70) i jest ważny dwie godziny od momentu skasowania, i to niezależnie od ilości przesiadek, obowiązuje w strefie AB;
* bilet dzienny - jego koszt to 7 euro (ulgowy 4,70) i obowiązuje na wszystkie środki komunikacji miejskiej w strefie AB, niezależnie od ilości przesiadek, od momentu skasowania do godziny 3:00 dnia następnego;
* bilety ulgowe przysługują dzieciom w wieku 6-15 lat, dzieci do lat 6. podróżują bezpłatnie;
* bilety kasuje się przed podróżą w kasownikach zlokalizowanych na peronach (S-Bahn/U-Bahn) lub w kasownikach w pojazdach (autobus/tramwaj); jeśli kupimy bilet u kierowcy, nie musimy go dodatkowo kasować - jego czas liczy się od momentu zakupu;

Jeśli wybieramy się większą grupą, fajną opcją jest kupno biletu dziennego grupowego. Jego koszt to 17,30 euro (strefa AB) i na takim bilecie może jeździć do 5. osób.

Budynki niemieckiego parlamentu

CO WARTO ZOBACZYĆ?


Wiemy już, jak dojechać i jak poruszać się po mieście, czas na zbiór miejsc, które powinien obejrzeć typowy turysta. Nie znam bowiem Berlina na tyle dobrze, by zaproponować Wam coś innego, nowego i odkrywczego, jednak myślę, że podczas pierwszej podróży warto zahaczyć o typowe miejsca turystyczne. 

REICHSTAG
Jeśli przyjedziemy do Berlina pociągiem, będzie to najprawdopodobniej pierwsze standardowe miejsce, jakie zobaczymy, bowiem siedziba Bundestagu zlokalizowana jest tuż obok dworca Berlin-Hauptbahnhof. Co ciekawe, zwykły śmiertelnik może wejść do środka i obejrzeć panoramę miasta z przeszklonej kopuły, znajdującej się na dachu budynku. I to bezpłatnie! Wystarczy odstać swoje w długiej kolejce przed budynkiem - w tym przypadku wymagana jest duża doza cierpliwości (lub szczęścia, by nie trafić na długą kolejkę), lub zaplanować swoją wizytę wcześniej i zarejestrować się na stronie internetowej - wtedy przychodzimy 15 minut przed godziną, którą wybraliśmy na nasze wejście, wraz z wydrukowanym potwierdzeniem i dokumentem tożsamości. Później jeszcze przejdziemy ścisłą (bardzo!) kontrolę osobistą i... możemy cieszyć oko panoramą miasta, która wygląda naprawdę imponująco. Byłam już drugi raz na górze budynku - tym razem wieczorem - i szczerze każdemu polecam, i to niezależnie od pory dnia.

Reichstag

Ciekawym miejscem jest też Urząd Kanclerza Federalnego i jego okolica, który znajduje się na przeciwko Reichstagu. Na pierwszy rzut oka widać spory kontrast między starym budynkiem Bundestagu, a nowoczesną, bardzo futurystyczną odsłoną ów urzędu. Jest to największy budynek rządowy na świecie (kilkukrotnie większy niż Biały Dom!). Dużo szkła, bieli, wszechobecna geometria, do tego świetnie zlokalizowane miejsce - nad rzeką Sprewą z mnóstwem terenów zielonych... to wszystko zebrane w całość naprawdę wprawia w zachwyt.

BRAMA BRANDENBURSKA
Co to za wycieczka bez zobaczenia najbardziej charakterystycznego budynku Berlina? Żadna! Tę zasadę wyznają wszyscy turyści, bowiem niezależnie od pory dnia i roku, to miejsce wciąż jest oblegane. Każdy chce mieć tu zdjęcie. W Berlinie bowiem nie ma czegoś takiego jak rynek, myślę więc, że Brandenburger Tor można uznać za centralny punkt miasta, który jednocześnie jest symbolem Pokoju i Wolności. Po zmroku, brama w pełni oświetlona, wygląda jeszcze bardziej okazale niż za dnia.

Brama Brandenburska - Brandenburger Tor

Od Bramy Brandenburskiej ciągnie się najbardziej znana ulica miasta, jaką jest Unter den Linden (Aleja pod Lipami), przy której zlokalizowane są najważniejsze ambasady, muzea i zabytki. Idąc nią nie pominiemy więc żadnego ważnego punktu miasta.

POMNIK POMORDOWANYCH ŻYDÓW EUROPY
Ja jednak zamiast podążać wzdłuż Unter den Linden, odbiłam odrobinę od Bramy w stronę Postdamer Platz (jednego z bardziej ruchliwych miejsc Berlina), by zobaczyć Pomnik Pomordowanych Żydów Europy, który złożony jest z 2711 cementowych prostopadłościanów różnej wielkości, ułożonych w coś na kształt labiryntu. Ma upamiętniać on zagładę Żydów podczas II Wojny Światowej, natomiast pod nim znajduje się Muzeum Holocaustu. To jest jedno z nielicznych miejsc, przy którym nigdy w życiu nie zrobiłabym sobie zdjęcia i to nie dlatego, że jest to brzydki lub nic nieznaczący punkt. Uważam, że jest to bardziej moment na refleksję, a nie na bezmyślne "strzelanie sobie selfie" i skakanie po "betonowych klockach" (warto poczytać o akcji Yolocaust i zastanowić się trochę nad tym, jak zachowujemy się podczas podróży, która często bardziej przypomina prześciganie się w odhaczaniu kolejnych ważnych punktów, niż świadome podróżowanie, w którym wiemy, co znaczą dane miejsca i jak powinniśmy się przy nich zachować).

MUR BERLIŃSKI
Skoro już jesteśmy przy "trudnych" tematach, będąc w Berlinie nie można pominąć tego symbolicznego miejsca. Są to pozostałości, które kiedyś dzieliły miasto (i nieraz rodziny) na część wschodnią i zachodnią, a teraz zamieniły się w galerię sztuki na powietrzu. East Side Gallery to miejsce, gdzie to murale właśnie robią największą robotę i skłaniają nas do refleksji.

CHECKPOINT CHARLIE
Najbardziej znane przejście graniczne między częścią Wschodnią, a Zachodnią. Teraz stoi tam budka, która ma symbolizować punkt kontroli granicznej i... która jest sporą atrakcją turystyczną. A kiedy w pobliżu niej znajdzie się wycieczka, kolejka do zdjęcia z przebranymi za wartowników mężczyznami (jest ich 3: jeden w mundurze rosyjskim, drugi w amerykańskim i trzeci w niemieckim) jest ogromna - mimo że taka "fotka" to koszt kilku euro.

1. Checkpoint Charlie 2. Fernsehturm

WIEŻA TELEWIZYJNA
Czyli obok Bramy Brandenburskiej najbardziej rozpoznawalny punkt Berlina, który widać z daleka, z każdego, nawet najbardziej odległego miejsca w mieście. Ma bowiem 368 metrów wysokości i służy do przekazywania sygnałów radiowych i telewizyjnych. Oprócz tego jest to taras widokowy, nad którym działa restauracja, która w ciągu pół godziny obraca się o 360 stopni. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się dotrzeć na górę, bo na razie wciąż coś staje mi na przeszkodzie...

GENDARMENMARKT
Sporej wielkości plac, przy którym zlokalizowane są trzy monumentalne budowle: Sala Koncertowa z pomnikiem Friedricha Schillera na środku, Katedra Francuska oraz Katedra Niemiecka. Wygląda to naprawdę okazale i trochę tak nie pasuje mi do Berlina, jakby było wyjęte z innego miasta. Gdyby ktoś pokazał mi zdjęcie i kazał zgadnąć, w jakim państwie zostało zrobione, nigdy nie odpowiedziałabym, że są Niemcy. Bardziej Włochy, tak mi jakoś te budowle Rzym przypominają...

Widok na Salę Koncertową (po lewej) i Katedrę Francuską (po prawej)

ALEXANDERPLATZ
Kiedy wieczorem spacerowałam berlińskimi ulicami, były one strasznie puste. Na Unter den Linden rzadko spotykało się jakiegoś człowieka i już myślałam, że w Berlin (co nie do pomyślenia!) w sobotę wieczorem jest po prostu martwy. Do czasu aż dotarłam do Alexanderplatz. Jest to najbardziej żyjąca część miasta i jeden z głównych miejsc przesiadkowych, bowiem to tu krzyżuje się większość węzłów komunikacyjnych.  Jego głównym punktem jest Zegar Światowy Urania, który pokazuje aktualny czas w 24. strefach czasowych. W okolicy mamy też największe centra handlowe, a przed świętami Bożego Narodzenia działa tu jeden z większych i piękniejszych berlińskich jarmarków bożonarodzeniowych.

KATEDRA W BERLINIE
Najważniejszy kościół w mieście - ewangelicka katedra z przełomu XIX i XX wieku, w którym odbywają się najważniejsze uroczystości z okazji świąt państwowych - na żywo robi niesamowite wrażenie. Rzeka Sprewa obok niej oraz duży teren zielony sprzyjają mieszkańcom i turystom w wygrzewaniu się w słońcu.

Berliner Dom - Katedra w Berlinie

RATUSZ
Co to by było za miasto, gdyby nie miało ratusza? Ano żadne. I Berlin nie jest w tym wyjątkiem, i na jego terenie stoi sporych rozmiarów budynek z czerwonej cegły, pod którym gdy tylko staniemy, trzeba nieźle zadrzeć głowę, by zobaczyć jego czubek.

MUZEUM TECHNIKI
Nie jestem wielką fanką muzeów i rzadko w nich bywam, ale gdy kilka lat temu z wycieczką zabrano mnie do tego muzeum, byłam nim zachwycona - że aż pamiętam to do dziś. Jest tu sporo działów tematycznych, mnóstwo ciekawych eksponatów, które można dotknąć, sprawdzić, jak działają, przetestować, myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie - i to niekoniecznie musi być pasjonatem takich tematów.

WYSPA MUZEÓW
Nazwa jest dość odstraszająca, ale na żywo cały ten kompleks wygląda niezwykle imponująco. Zlokalizowana nad rzeką Sprewą wyspa oferuje sporo atrakcji, m.in. Nowe i Stare Muzeum, Muzeum Pentagońskie, czy Starą Galerię Narodową (widoczna na zdjęciu poniżej). Nie trzeba jednak wchodzić do środka tych budynków, wystarczy obejrzeć je z zewnątrz, by zachwycić się tym miejscem. Nic dziwnego, że zostało ono wpisane na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO jako unikatowy zespół architektoniczny i kulturalny.

Stara Galeria Narodowa
Te wszystkie miejsca ze spokojem jesteście w stanie zobaczyć podczas jednego dnia wycieczki (oczywiście, nie wchodząc do środka muzeów, bo wiadomo, że oglądanie eksponatów trochę nam zajmie), do tego większość z nich jest zlokalizowana w bliskim sąsiedztwie i natraficie na nie, spacerując Unter den Linden.


GDZIE ZROBIĆ ZAKUPY?

Ale przecież nie tylko zwiedzaniem człowiek żyje, prawda? Jeśli więc wybieramy się do Berlina na dłużej, np. na weekend, warto poświęcić pół dnia, by zrobić zakupy - to miasto jest do tego idealnym miejscem.

PRIMARK
Sklep, w którym zawsze są tłumy. Zawsze, niezależnie od pory dnia, dnia tygodnia, czy pory roku. Mamy tam wiele ciekawych (i tanich, np. koszulka za 3 euro) ubrań oraz dodatków, że aż nie wiadomo, gdzie ma się oczy podziać. Ja osobiście nie umiem robić tam zakupów i to nie dlatego, że mi się nic nie podoba. Nie, bo podoba mi się (prawie) wszystko, ale przez ten tłum, napierający z każdej strony (jak na otwarciu Biedronki), ciężko jest mi się skupić i ostatecznie zazwyczaj wychodzę z niczym.

DROGERIE MARKT (popularny DM)
W odróżnieniu od Primarka tu tłumy mnie nie odstraszają i zawsze jestem wstanie wyjść z pełną siatą kosmetyków :) Blogerki kosmetyczne chyba już tak mają. Trudno jest się jednak oprzeć produktom marki Balea, które są niedostępne w Polsce, które pięknie pachną i niewiele kosztują (np. żel pod prysznic za 0,55 euro!). No nie da się!

RITTER SPORT
Jak w powyższych dwóch sklepach zakupy już kiedyś robiłam, tak do Bunte Schokowelt Ritter Sport tym razem zawitałam po raz pierwszy. Z racji, że ich sklep nie jest zlokalizowany przy Alexanderplatz, zawsze ciężko było mi go odnaleźć. Tym razem jednak się udało (niedaleko Gendarmenmarkt) i... po wejściu nie wiedziałam, gdzie mam podziać oczy. Oprócz tłumu ludzi było tam tyle dostępnych wersji czekolad, że ciężko jest się zdecydować na jedną. Świetne są więc paczki z małymi czekoladkami w różnych smakach - dzięki nim można poznać większą ilość i następnym razem sięgnąć po swoją ulubioną.

AMPELMANN SHOP
Sklep, w którym kupimy wszelakiej maści gadżety z Ampelmannem, czyli... ludzikiem z sygnalizacji świetlnej, który (obok niedźwiedzia) jest symbolem Berlina. Są tu magnesy, pocztówki, koszulki, ubranka dla dzieci, a nawet żelki! Wszystko, czego dusza zapragnie.


A jeśli mamy jeszcze więcej czasu, możemy również pobuszować po centrach handlowych i to nie tylko w poszukiwaniu nowości, czy produktów niedostępnych w Polsce, ale również zrobić normalne zakupy, bowiem często zdarza się, że nawet po przeliczeniu euro na złotówki większość produktów (zazwyczaj ubrań) jest tańszych niż w naszych sieciówkach. Można więc upolować niezłe perełki.


CIEKAWOSTKI


  • W automatach z biletami komunikacji miejskiej jest dostępna wersja w języku polskim.
  • Jeśli już o biletach mowa - jeśli mamy znajomego lub rodzinę mieszkającą w Berlinie, którzy kupują bilet okresowy na komunikację miejską, mogą oni zabrać ze sobą na ów bilet jedną osobę dorosłą za darmo. Warto więc odświeżyć znajomości przed wycieczką do Berlina ;)
  • Jednym z większych zaskoczeń dla mnie było to, że do autobusów można wsiadać tylko pierwszymi drzwiami - reszta przeznaczona jest tylko dla wysiadających. Przy wsiadaniu bowiem należy okazać kierowcy ważny bilet na przejazd. (Do tego kierowcy są niezwykle uprzejmi i gdy widzą kogoś biegnącego na autobus, zawsze na niego zaczekają (a przynajmniej mnie nie zdarzyło się, aby któryś zamknął takiemu człowiekowi drzwi przed nosem i odjechał, w odróżnieniu od tego, co ma niestety często miejsce w Poznaniu)).
  • Świetnym rozwiązaniem dla leniuchów są trasy autobusów nr 100 i 200, które biegną przez najważniejsze punkty miasta. Kupujemy więc bilet na jeden przejazd, wsiadamy i od pętli do pętli w kilkadziesiąt minut obejrzymy zza szyby najważniejsze zabytki miasta.
  • Ponadto dla osób, które planują duże zwiedzanie, dostępne są karty turystyczne (Berlin Welcome Card, Berlin City Tour Card), których wykupienie daje nam prawo do darmowych przejazdów komunikacją oraz wiele różnych zniżek do muzeów, restauracji, czy innych atrakcji turystycznych.
  • Fajną opcją na zwiedzanie miasta jest również wypożyczenie roweru miejskiego. Stacji w Berlinie jest całe mnóstwo, ja osobiście jednak nigdy z nich nie korzystałam, bowiem zazwyczaj bywam w Berlinie, gdy jest zimno. Niestety.
  • Idąc berlińskimi ulicami na każdym kroku można spotkać dużego, plastikowego niedźwiedzia - symbolu miasta - w różnych odsłonach kolorystycznych, ale zawsze w tej samej pozie: stojącego na dwóch łapach, z uniesionymi górnymi kończynami.

Urząd Kanclerza Federalnego
  • Na minus. Bardzo mnie zaskoczył problem z płatnościami kartą. Jak w sklepach wszystko działa normalnie, tak w restauracjach zazwyczaj za wybór płatności elektronicznej do rachunku doliczane jest od 2 do nawet 5 euro. Warto więc mieć jednak trochę gotówki przy sobie.
  • Jeśli już jesteśmy przy jedzeniu - będąc w Berlinie warto spróbować osławionego currywurst (wiecie, że w mieście działa nawet muzeum poświęcone temu daniu?), czyli ponacinanej kiełbasy z sosem pomidorowym i curry. Ja, niezbyt wielka miłośniczka kiełbas, stwierdzam, że jest to nawet całkiem smaczne. 
  • A jak ktoś ma ochotę stać kilka godzin w kolejce, może zjeść najbardziej znanego berlińskiego kebaba - w Mustafa's Gemuse Kebap. Ja jeszcze nie próbowałam.
  • Ponadto w Berlinie legalnie można pić piwo w miejscach publicznych. Można więc usiąść sobie na ławce przy Unter den Linden i sączyć Berliner Pilsner, nie obawiając się mandatu. Nie dotyczy to jednak komunikacji miejskiej.
  • Co mnie bardzo w Berlinie denerwuje, to przejścia dla pieszych. Po pierwsze: mają tylko dwa poziome, cienkie pasy w poprzek jezdni, przez co ciężko zorientować się, czy to na pewno jest przejście. A po drugie, mimo mojej wielkiej sympatii do Ampelmanna, długość zielonego światła w Berlinie jest bardzo krótka. W wielu miejscach chyba tylko przebiegając przez przejście uda się nam przejść przez całość na drugą stronę. Do tego zielone światło nie miga i nie oznajmia nam, że zaraz się skończy - ono od razu zmienia się na czerwone. Jest to dość irytujące.
  • Kolejna irytująca rzecz to remonty. Co jestem w Berlinie, to zawsze są. Spora część miasta jest rozkopana, tu ciągną kolejną linię U-Bahn, tu robią coś innego, tu coś ogrodzili. Dramat. Niektóre miejsca wydają mi się nawet być tak samo rozkopane co niemal 10 lat temu, ale to może moja pamięć szwankuje...
  • Ci, którzy boją się jechać do Berlina przez brak znajomości języka niemieckiego, od razu uspokajam, że swobodnie dogadacie się po angielsku. W Berlinie bowiem jest całe mnóstwo obcokrajowców z różnych stron świata. I choć Polaków też podobno jest tam sporo, ja jakoś rzadko nie trafiam na Rodaków, nie mam do tego szczęścia. Ale może to i lepiej?
  • Jest za to całe mnóstwo wszelakiej maści różnych, nieraz bardzo dziwnych ludzi, zwłaszcza w metrze. W końcu Berlin to bardzo tolerancyjne miasto. I widać to na każdym kroku.

To tyle ode mnie. Mam nadzieję, że mój wpis pomógł (lub kiedyś pomoże) komuś w zorganizowaniu sobie takiej jednodniowej lub weekendowej wycieczki do Berlina. Mimo że nie jest to może miejsce must have, które choć raz trzeba zobaczyć w życiu, myślę, że warto się tam wybrać, zwłaszcza, że nie jest to jakaś bardzo odległa wyprawa i często można znaleźć niezłe okazje. Ja polecam każdemu, a sama pewnie jeszcze nie raz tam wrócę, chociażby na zakupy w Primarku, czy DM. Albo przesiadając się w podróż gdzieś dalej, w końcu Berlin to jeden z najbardziej rozwiniętych ośrodków komunikacyjnych Europy.

Sprewa, niedaleko Katedry i Wyspy Muzeów

A Wy byliście już w Berlinie? Jakie są Wasze wrażenia na temat tego miasta? A może dopiero planujecie się tam wybrać? Albo w najbliższym czasie obieracie jakiś inny, mniej lub bardziej odległy cel podróży? Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie na temat Berlina i w jakie miejsce jedziecie w najbliższym czasie! :)

Inne posty z tej kategorii

31 komentarzy

  1. Kiedyś sobie myślałam nad takim wyjazdem, ale troche boję sie kosztów z tym związanych. No ale może kiedyś się uda, w końcu to nie jest tak daleko. I pewnie dla mnie opcja pociągu byłaby najlepsza.
    Bardzo fajny wpis i można sie dowiedzieć praktycznych rzeczy. Rzadko wódzę to na blogach, które same o sobie mówią, że są podróżnicze, a tu prosze!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój chłopak bardzo często jeździ do Niemiec, także do Berlina ale w celach biznesowych a nie turystycznych więc mu nie towarzyszę. to na pewno ciekawe miasto

    OdpowiedzUsuń
  3. super muszę się tam kiedyś wybrać!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie byłam jeszcze nigdy w Berlinie, kiedyś chciałam się wybrać ale jakoś nie wyszło :D Remontów nie cierpię więc mam nadzieję, że bym je sprawnie omijała :D Fajnie, że można dogadać się po angielsku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy w Berlinie nie byłam. Może nie jest on na szczycie mojej listy marzeń, ale chciałabym to miasto kiedyś zobaczyć ;) I może troszkę niemiecki podszkolić :D Oj, dawno się już tego języka nie używało ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bałabym się, że ze sklepu Ritter Sport już nigdy mnie nie wyciągną... ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest pełna podziwu dla Twojej OGROMNEJ pracy włożonej wprzygotowanie tgo posta! Nigdy jeszcze nie byłam w Berlinie, mimo że nie mam do niego tak daleko. Jakoś zawsze nie było mi po drodze. Dzięki Twojemu wpisowi czuję się już nieomal przygotowana - pozostaje zarezerwować bilet i nocleg! Dworzec Hauptbahnhof bardzo mi się spodobał, na żywo wygląda pewnie jeszcze piękniej! Co do Pomnika Pomordowanych Żydów to w zupełności się z Tobą zgadzam - są takie miejsca, gdzie nie wypada pstrykać i strzelać selfie. Fotki ze strażnikami mnie jakoś ni ciągną, ale mnie nigdy nie interesowały takie atrakcje ;-) Jeśli chodzi o zakupy to obawiam się, że straciłabym w Berlinie pół pensji i jeszcze kawałek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za docenienie <3 DM i Primark na pewno by nie narzekały, gdybyś zostawiła u nich połowę swojej pensji ;)

      Usuń
  8. Bardzo ciekawy wpis :) Berlin to piękne miasto, byłam tam na jesieni i chętnie wrócę na dłużej. Widziałam większość rzeczy które wymieniasz, ale niestety nie dostałam się do kopuły obserwacyjnej (był jakiś remont). Od siebie polecam też pałac Charlottenburg, jest piękny.
    Nigdy nie słyszałam żeby ktoś mówił że komunikacja miejska jest zła, wręcz przeciwnie, wszyscy mi mówili że Berlin ma jedną z lepszych komunikacji w Europie. Nie wiem jak jest w innych miastach ale komunikacja berlińska była bardzo przydatna, ani razu się nie zgubiłam, zawsze miałam łatwy dojazd.
    Tak z ciekawości - ile płaciłaś za bilety i ile wcześniej je kupowałaś? Ja jechałam Polskim Busem, pociąg był tak strasznie drogi że za cenę jednego biletu kupiłam bilety w dwie strony dla dwóch osób na PB, a kupowałam bilety z miesiąc wcześniej :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi wszyscy powtarzali, że jest mało intuicyjna i że ciężko ją ogarnąć. Do Pałacu Charlottenburg muszę się w końcu wybrać, bo słyszałam o nim naprawdę wiele zachwytów :)
      Jakoś 3 tygodnie wcześniej i około 60 złotych wyszło, PB wtedy życzył sobie 40 złotych w jedną stronę, więc zgodnie ustaliliśmy, że wolimy zapłacić trochę więcej i jechać bardziej komfortowo. Gdybyśmy trafili na większą promkę, na pewno jechalibyśmy autobusem, mimo że pewnie byłabym nie do życia po przyjeździe...

      Usuń
  9. Z przyjemnością poczytałam sobie o tym mieście - jeszcze tam nie byłam:)
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę się tam koniecznie wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam przyjemności byc w Berlinie. Post świetny, taki mini przewdonik-zajawka w jednym, dlatego odpowiadając na twoje wątpliwości - tak, sądzę, że komuś pomoże, a osoby planujące pierwsza wycieczkę mogą z niego dużo wynieść :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja jakos nie szczegolnie pokochalam Berlin.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie ciągnie mnie tam jakoś, ale mają kilka ładnych zakątków.

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytałam z zaciekawieniem bo byłam wielokrotnie i w tym roku też pojadę. Ciekawy post, muszę zajść do Ritter Sport, bo nie byłam. Dziękuję za komentarz z wyjaśnieniem jak dodać obrazek z Insta, będę próbować...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że w miarę logicznie to wyjaśniłam, ale w razie pytań i problemów - służę pomocą :)

      Usuń
  15. Wooow, kojarze Cię, niby czytam, ale kurcze...nie wiedziałam, że tak świetnie opisujesz wyprawę za granicę! Od razu się rozjaśniło w głowie i aż chce się gdzieś wyjechać. Dosłownie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Potężna dawka wiedzy i inspiracji :) Zwiedzałam Berlin już kilkakrotnie i muszę przyznać, że w tym mieście za każdym razem odkrywam coś nowego!

    www.sylviavoyages.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Nigdy nie byłam w Berlinie, ale planujemy zobaczyć to miasto :) Będę pamiętała gdzie wrócić injeszcze raz odświeżyć wiedzę przed wyjazdem.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo fajny merytoryczny post. Na razie się tam nie wybieram, ale na pewno nie jednej osobie te informacje się przydadzą :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Przydałby mi się taki wypadzik, oj marzenie...

    OdpowiedzUsuń
  20. Też odbyłam takim wypad 2 miesiące temu :)
    Jeden dzień wystarczy ale wszystko jest tak drogie, że i tak straci się sporo kaski niestety :(
    Zapraszam do poczytania o mojej przygodzie w USA na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat odniosłam wrażenie, że ceny są bardzo porównywalne, więc widocznie to zależy od miejsca :)

      Usuń
  21. Nigdy nie byłam w Berlinie, ale ciągle się wybieram. Nie ukrywam, że kuszą mnie głownie zakupy. Już tyle się od DM nasłuchałam, że nie mogę się doczekać, aż obkupię się w kosmetyki Balea. Tęsknię też za Primarkiem, w którym kiedyś bywałam dość często podczas regularnych wyjazdów do UK. W wakacje chcemy zrobić sobie z chłopakiem wycieczkę do Poznania i mam nadzieję, że wtedy uda nam się podjechać przy okazji do Niemiec :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jakoś do Berlina nigdy nie dotarłam :D Fajnie, że opisałaś czym można tam dojechać i poruszać się po mieście ;)

    OdpowiedzUsuń

Cześć :) Cieszę się, że tu jesteś i że chcesz skomentować ten wpis! Informuję, że nie ma u mnie obserwacji za obserwację, na pytania zawsze odpowiadam zaraz pod nimi, a komentarze nic nie wnoszące do dyskusji (coś w stylu „świetny blog, wpadnij do mnie”) od razu kasuję. Do następnego! :)

Jestem tutaj

INFORMACJA

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka) zapisywane na Twoim komputerze. Korzystając z niej, wyrażasz na to zgodę. Więcej o polityce prywatności, obowiązującej na stronie, przeczytasz w odpowiedniej zakładce w górnym panelu bloga.