SERIALE TEGOROCZNEJ JESIENI [2017]

20:48

Niezaprzeczalnie mamy już jesień. I choć ostatnio aura nieźle nas rozpieszcza ilością słońca i wysokością temperatur w ciągu dnia (korzystajmy z tego póki można!), na każdym kroku widać już symptomy zbliżającego się końca roku. Drzewa robią się kolorowe, korony stają się coraz rzadsze, więcej liści jest na chodniku niż na gałęziach, noce są chłodniejsze, a wieczór zapada o wiele szybciej niż kilka tygodni temu. Nasuwa się więc pytanie, co robić podczas tych długich, zimnych i ciemnych wieczorów? Możesz tak jak ja - zakopać się w koc i oglądać seriale z kubkiem gorącej herbaty w ręku!


Od razu muszę się Wam do czegoś przyznać - nie jestem serialomaniaczką. Chyba najlepszym dowodem na potwierdzenie tej tezy jest to, że w pierwowzorze chciałam opisać tu pięć seriali, na których nowe sezony czekam tej jesieni. Długo nad nimi myślałam i... mam ich tylko trzy. I to tak naciąganie. Żaden więc ze mnie serialomaniak. Niestety.
Stworzyłam więc coś innego - mój serialowy rachunek sumienia. Może dzięki niemu wreszcie wezmę się za nadrabianie zaległości? Oby! W końcu jesienna pora jest ku temu najlepsza.


3 seriale, na których nowe sezony czeka(ła)m tej jesieni


#3 Dawno, dawno temu / Once Upon A Time
sezon 7 / premiera 06.10

To jest właśnie ten naciągany serial, o którym wspomniałam wcześniej. Nie wiem, czy też tak macie, że lubicie daną produkcję i to nawet bardzo, ale wolelibyście, żeby skończyła się w pewnym momencie i nie kręcono już nowych odcinków? Jeśli tak, to już wiecie, jaki mam problem z OUAT... Szósty sezon, według mnie, powinien być tym ostatnim, niestety, zdecydowano inaczej. Dlaczego więc mimo to umieściłam tu tę pozycję? Bo nadal jestem ciekawa, co będzie dalej. Jak zostaną rozwiązane kwestie kadrowe i na kim skupi się ten sezon. To chyba normalne, jeśli się czymś przesiąknie, czyż nie? Na razie obejrzałam jeden odcinek siódmego sezonu, pewnie jeszcze z dwa zobaczę, by zdecydować, co począć z tym fantem - ciągnąć to dalej, czy zrezygnować z oglądania, mimo że trochę mi szkoda... 
A dla tych, którzy nigdy nie widzieli żadnego odcinka - serial opowiada historię córki Śnieżki i Księcia, Emmy, która musi uratować swoich rodziców, ich poddanych i postaci z innych bajek od rzuconej na nich klątwy. Klątwy, przez którą zostali przeniesieni do miasta bez magii - Storybrook i nie pamiętają, kim naprawdę są. To tak w skrócie. Jeśli lubicie magiczny świat, w którym dobro walczy ze złem lub chcecie przypomnieć sobie bajki z dzieciństwa (o niektórych, wykorzystanych w serialu, nie miałam zielonego pojęcia!), to jest to idealna propozycja dla Was. Warto chociażby dla samych czarnych charakterów - Złej Królowej i Rumpelsztyka, dla mnie są wisienką na torcie tego serialu!

#2 Lucyfer / Lucifer
sezon 3 / premiera 02.10

Serial, który poleciła mi moja poprzednia współlokatorka i który pochłonęłam na dwa razy - jeden sezon w dwa dni, drugi w trzy po dłuższej przerwie. Uwielbiam produkcje z wątkiem kryminalnym, tak samo jak fantasy, a tutaj mamy kompilacje tych dwóch form. Do tego dorzucono świetny humor i Toma Ellisa jako Lucyfera. Uwielbiam jego akcent i ten diabelski uśmiech... pasuje do tytułowej roli jak ulał! Postacie są nietuzinkowe, tak samo jak i historia - niby zwyczajna, dwóch policyjnych partnerów na tropie zbrodni w Los Angeles, a jednak nie, w końcu jeden z nich to syn samego Boga! Serial na pewno nie wszystkim przypadnie do gustu, jednak jeśli macie poczucie humoru i dystans do świata i religii, to naprawdę warto obejrzeć. 

#1 Riverdale
sezon 2 / premiera 11.10

Jeden z niewielu seriali, który pochłonęłam jednego dnia - i to nie dlatego, że miał tylko jeden sezon, bo po ostatnim odcinku mogłam (i chciałam, ale okazało się, że dalszego ciągu nie ma) natychmiast oglądać kolejny. Musiałam jednak poczekać do października. Naprawdę nie sądziłam, że Riverdale tak mi się spodoba - w końcu szkołę skończyłam wieki temu i zdążyłam już nawet o niej zapomnieć. Ponadto amerykańskie realia różnią się od naszych diametralnie... Do tego przeczytałam gdzieś, że jest to serial podobny do "13 reasons to why", a ten nie do końca przypadł mi do gustu, podeszłam więc "Riverdale" jeszcze bardziej sceptycznie. Jak się okazało - zupełnie niepotrzebnie. Wciągnęło mnie na tyle, że z niecierpliwością czekałam na nowy sezon. Głównym atutem produkcji Netflix'a są postacie - nieprzerysowane, rozbudowane i naprawdę ciekawe, obok wątku zagadkowego morderstwa to właśnie one przyciągają do serialu. A fakt, że mamy tu kilkoro głównych bohaterów ze swoimi problemami i tajemnicami, jeszcze bardziej dodaje smaczku całej historii. 


***


Oprócz oczekiwania na nowe sezony, postanowiłam również nadrobić serialowe zaległości, które - jak się okazało - mam ogromne! W ciągu ostatnich lat pojawiło się naprawdę sporo ciekawych produkcji, które warto zobaczyć. Z racji, że nie jestem serialomaniaczką, wybieram jednak głównie te najświeższe seriale, które mają maksymalnie 3 sezony, co by się na starcie nie zniechęcać. Pamiętam, że gdy odkryłam "OUAT", pierwszy sezon obejrzałam w dwa dni, a kolejne cztery w międzyczasie urosły do pięciu, bo nie miałam weny (i czasu), by je oglądać. Jakoś nie jestem dobra w nadrabianiu... Nauczona tym doświadczeniem wybieram więc te propozycje, które zajmą mi stosunkowo mniej czasu, a są warte zobaczenia.


3 seriale, które ostatnio obejrzałam


#3 Wielkie kłamstewska / Big Little Lies

Miniserial HBO z gwiazdorską obsadą i świetną muzyką. Z pozoru wydaje się być serialem typowo kobiecym i obyczajowym (z morderstwem w tle - coś jak "Gotowe na wszystko"), jednak tak naprawdę ma spory ciężar emocjonalny. Mówiąc szczerze, gdyby nie fakt, że z początku nie tylko nie powiedziano, kto zabił, ale również KOGO zabito, pewnie po dwóch odcinkach bym z niego zrezygnowała. Jakoś rozgrywki pomiędzy matkami mnie nie interesowały, a na to z początku się zapowiadało. Z odcinka na odcinek jednak zwykły obyczajowy serial stawał się wciągającym dramatem psychologicznym i choć jedna rzecz mnie nie zaskoczyła, to finał a i owszem. Naprawdę warto poświęcić te kilka godzin na obejrzenie siedmiu odcinków serialu, chociażby dla świetnej roli Nicole Kidman.

#2 Ania, nie Anna / Anne

Ostatni raz "Anię z Zielonego Wzgórza" czytałam wieki temu, a dzięki temu serialowi mogę sobie teraz odświeżyć tę, co tu kryć, historię mojego dzieciństwa. Muszę przyznać, że z początku ciężko oglądało mi się tę produkcję. Nie dość, że przeraził mnie półtora godzinny pierwszy odcinek (na szczęście dalej jest już krócej), to jeszcze jest w niej tak spokojnie i... momentami nudnawo. Ostatnio bowiem oglądam seriale fantasy lub te z wątkiem kryminalnym, a tu nie ma ani morderstwa, ani żadnej postaci z nadprzyrodzonymi mocami. Mamy za to piękne, sielskie krajobrazy, realistycznie pokazane pragnienie posiadania rodziny i świetnie wykreowaną postać Ani przez Amybeth McNulty. Ta dziewczynka robi ten serial niemalże w pojedynkę, jest dokładnie taką Anią, jaką ją sobie wyobrażałam - gadatliwą, błyskotliwą, nieco dziwną, mającą swój świat wyobraźni i bardzo uczuciową. I choć im dalej w las, tym fabuła coraz bardziej rozchodzi się z książką, naprawdę warto poświęcić odrobinę swojego czasu i wrócić do lat dzieciństwa. Bo czy jest wśród nas ktoś, kto nigdy nie słyszał o Ani z Zielonego Wzgórza?

#1 The Crown

Nigdy nie byłam wielką fanką produkcji historycznych ani tym bardziej brytyjskiej rodziny królewskiej, z założenia więc ten serial nie powinien przypaść mi do gustu. Opowiada bowiem historię Elżbiety II od momentu śmierci jej ojca, poprzez jej panowanie, aż do czasów teraźniejszych. A tu niespodzianka! "The Crown" tak mnie wciągnął, że w kilka dni obejrzałam cały sezon, a teraz z niecierpliwością czekam na kolejny (premiera już w grudniu tego roku!). Wszystko tutaj dopracowane jest do perfekcji - kostiumy, plener, ruchy, prawda historyczna i gra aktorska, naprawdę przyjemnie się to ogląda. A od czasu obejrzenia pierwszego sezonu zupełnie inaczej patrzę na tę staruszkę, siedzącą teraz na brytyjskim tronie i podejmowane przez nią decyzje. Korona bowiem ma swoją cenę.


***


Odkąd postanowiłam nadrobić moje zaległości, na filmwebie co rusz znajduję nowe seriale, które dopisuję sobie do listy "must see". I mimo że wydaje mi się, że już tyle zobaczyłam, tyle nadrobiłam, to wciąż przybywają mi nowe i nowe.

3 seriale, które mam zamiar obejrzeć w najbliższym czasie


#3 Stranger Things

Za kilka dni Netflix wypuszcza drugi sezon, a ja właśnie mam zamiar zabrać się za pierwszy. Wiele osób mi go polecało, wiele o nim opowiadało, nawet sam filmweb twierdzi, że jest na 89% w moim guście, muszę się więc o tym przekonać. Zbiera same pozytywne recenzje, ma to, co lubię najbardziej - dramat i fantasy. Oby mnie nie zawiódł.

#2 Młody papież / The Young Pope

Jude Law jako młody, bezczelny i niepokorny papież - jedno zdanie, a przekonało mnie do tej produkcji HBO w zupełności i to tak, że nie musiałam się bardziej zagłębiać w fabułę i czytać komentarze, by wpisać go na tę listę. A fakt, że jak na razie ma tylko jeden sezon, jeszcze bardziej mnie do niego przekonał, nie mam bowiem zbyt wiele do nadrabiania.

#1 Belfer

Tak, tak, wiem. Najlepszy polski serial od dawna. Świetna gra, trzymający w napięciu wątek i nieprzerysowane dialogi. Jak mogłam tego jeszcze nie widzieć? No jak? A jednak, nie widziałam,  przyznaję się bez bicia. I nawet Maciej Stuhr, jeden z moich ulubionych aktorów, nie sprawił, że śledziłam tę produkcję na bieżąco. Biję się w pierś i mam zamiar to nadrobić. A właśnie, tak przy okazji - wie ktoś może, gdzie obejrzę cały sezon, oprócz na nc+ go? Jakoś nie mam ochoty wykupywać tam dostępu (prędzej zdecyduję się na DVD z całym sezonem), mimo że nigdzie w internecie nie mogę znaleźć choćby jednego odcinka...



I to by było na tyle, jeśli chodzi o mój serialowy rachunek sumienia. Przynajmniej na ten moment. A Wy, jakie seriale oglądacie? Na jakie nowe sezony czekacie? Lub co chcecie obejrzeć w najbliższym czasie? Bardzo chętnie przeczytam Wasze listy seriali godnych uwagi w komentarzach, w końcu muszę nadrobić zaległości!



* plakaty umieszczone w poście - filmweb i wyszukiwarka google

Inne posty z tej kategorii

33 komentarzy

  1. Lucyfera znam od dawna i uwielbiam :) nie widziałam jednak jeszcze 3 sezonu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Belfer mi się tylko gdzieś kiedyś o uszy obił, a o pozostałych nigdy nie słyszałam nawet!

    OdpowiedzUsuń
  3. Też nie jestem serialomaniaczką, większości wymienionych tutaj nawet nie znam ;pp Nie mnie jednak, jak już się w jakiś wciągnę, to na amen :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa jestem tego polskiego serialu :) Chociaż staram się nie ich nie oglądać ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Serialów za bardzo nie oglądam chociaż ostatnio skusiłam się i obejrzałam 4 sezony Wikingów i nawet mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem na bakier z serialami i tylko Belfer obił mi się o uszy. Uwielbiam "Przyjaciół" i "Różowe lata 70". Wiem, że starocie, ale świetnie poprawiają nastrój :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak! do tych dwóch wymienionych przez Ciebie seriali często wracam :)

      Usuń
  7. Obejrzałam dwa odcinki Once Upon A Time i niestety fabuła mnie nie wciągnęła, może muszę mu dać drugą szansę. The Crown i The Young Pope mam na liście seriali do obejrzenia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaskoczę Cię, nie znam żadnego o Belfrze jedynie słyszałam gdzieś mgliście że istnieje.. ;D Z seriali oglądałam tylko Grę o Tron a i to jedynie 4 sezony. Kusili mnie kiedyś Wikingowie, ale ponieważ ogólnie mało oglądam i jakoś nie czuję w tym frajdy to nie wiem co z tego wyjdzie ;-) Ciekawe są Twoje opisy, zainteresował mnie OUAT, ale nie wiem czy wystarczy mi determinacji żeby go obejrzeć ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. determinacja do OUAT jest rzeczywiście potrzebna, mimo to polecam! :)

      Usuń
  9. Ja muszę obejrzeć Lucyfera, Belfra no i oczywiście Watahę :D To taka moja mała lista na tą jesień i zimę. Może mi się uda!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja osobiście wolę filmy :)
    Zapraszam na nowy post :)
    http://www.stylishmegg.pl/2017/10/stylizacja-w-kolorach-jesieni.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie oglądałam żadnego z przedstawionych seriali :D Ogólnie spędzam codziennie ok. 9 godz przed kompem więc wieczorami staram się odpocząć od monitorowego życia :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Z wszystkich seriali, które zaprezentowałaś widziałam dwa. Lucyfer, który mnie nie porwał i "Wielkie kłamstewka", które porwały mnie na całego! I szkoda,że nie mam HBO, bo zachecili mnie tym serialem jak odkodowali na weekend.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie lubiłam filmów no chyba, że jakieś romansidła to TAK ;) nie często jednak oglądam filmy ;) ale twój wpis jest bardzo ciekawy

    OdpowiedzUsuń
  14. niektóre rzeczywiście godne uwagi, może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Do obejrzenia Wielkich kłamstewsek zabieram się już od kilku dobrych dni, chyba muszę w końcu zacząć :)

    OdpowiedzUsuń
  16. też oglądałam Riverdale, był genialny! <3

    OdpowiedzUsuń
  17. 9 seriali, a ja nie znam żadnego :O Tak więc muszę koniecznie nadrobić swoje braki i rozeznać się co w 'trawie piszczy' ☺ A serial na jesiene wieczory to dobra sprawa!

    OdpowiedzUsuń
  18. Stranger Things uwielbiam więc polecam!

    OdpowiedzUsuń
  19. ostatnio miałam poszukać jakiś fajnych seriali, zwłaszcza, że jesienią wieczory są nudniejsze niż w lecie, a u Ciebie już mam jak na tacy :D :)
    super post :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja ostatnio zrobiłam sobie powrót do "Przyjaciół" i serialu "Kochane kłopoty" :D Klasyka, jak dla mnie, jest najlepsza;) Te nowe jakoś do mnie nie przemawiają

    OdpowiedzUsuń
  21. ja w sumie serialomaniaczką nie jestem, ale ostatnio zobaczyłam Bates Motel i w sumie ciekawy był, ale zżerał nerwy :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Belfra oglądałam 1 sezon i rzeczywiście - był super! :) Z rozpoczęciem 2 sezonu wciąż walczę.. :D Czekam, aż jakiś program/serial się mi skończy, żeby nie zajmować sobie zbyt dużo czasu serialami. Bo jednak bardziej ze mnie filmomanaiczka, niż serialomanaiczka - wiec jakbym już zaczeła go oglądać to nie miałabym czasu an filmy :D haha

    OdpowiedzUsuń
  23. Na Netflixie polecam Mindhunter, Szefową i Spadajcie, hejterzy! :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć :) Cieszę się, że tu jesteś i że chcesz skomentować ten wpis! Informuję, że nie ma u mnie obserwacji za obserwację, na pytania zawsze odpowiadam zaraz pod nimi, a komentarze nic nie wnoszące do dyskusji (coś w stylu „świetny blog, wpadnij do mnie”) od razu kasuję. Do następnego! :)

Jestem tutaj

INFORMACJA

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka) zapisywane na Twoim komputerze. Korzystając z niej, wyrażasz na to zgodę. Więcej o polityce prywatności, obowiązującej na stronie, przeczytasz w odpowiedniej zakładce w górnym panelu bloga.