NOWE MASECZKI ORIFLAME Z SERII LOVE NATURE | PRZEGLĄD

17:50

Love Nature, Love Nature maseczki, Love Nature Oriflame, Oriflame maseczki, maseczki w tubce, maseczki w tubce Oriflame, maseczki w tubce Love Nature, maseczki w kapsułkach, maseczki w kapsułkach Love Nature, maseczki w kapsułkach Oriflame, maseczki w płachcie, maseczki w płachcie Love Nature, maseczki w płachcie Oriflame, maski Oriflame, maski do twarzy Love Nature,

Dawno na blogu nie było żadnego wpisu z testem maseczek, dlatego postanowiłam to zmienić, zwłaszcza, że w ostatnich katalogach Oriflame pojawiło się kilka nowości w tej kategorii - wszystkie z serii Love Nature, różniące się od siebie tylko sposobem nakładania. Mamy tu bowiem maseczki w tubkach, w kapsułkach, jak również w płachcie. Które spodobały mi się najbardziej? Tego dowiecie się z dzisiejszego wpisu - zapraszam :)


LOVE NATURE to jedna z serii katalogowych kosmetyków Oriflame. Nazwa nawiązuje do naturalnych składników, z których wytwarzane są produkty wchodzące w skład tej linii. Nowości z dzisiejszego wpisu poszły o krok dalej od swych poprzedników - ekstrakty wykorzystywane w produkcji tych kosmetyków są organicznie pozyskiwane z upraw, gdzie nie stosuje się chemikaliów. Ponadto są biodegradowalne, a ich opakowania w 40% pochodzą z recyklingu. Fajnie, nie? :) 


LOVE NATURE - MASKI W TUBKACH


Jako pierwsze w katalogu pojawiły się maseczki w tubkach, dlatego też od nich zaczniemy ten przegląd. Muszę przyznać, że swego czasu bardzo stroniłam od dużych opakowań maseczek - jakoś te w saszetkach zużywało mi się lepiej i przyjemniej. Myślę, że to kwestia mojego dość szybkiego nudzenia się produktem i ciągłej chęci próbowania nowych i nowych kosmetyków. Znalazłam jednak na te maski sposób - używam ich pod prysznicem. Od tego czasu częściej (i o wiele więcej) zużywam masek wielokrotnego użytku niż tych na raz.

ODŚWIEŻAJĄCA MASECZKA I SCRUB 2-W-1 LOVE NATURE Z ORGANICZNYM ALOESEM I WODĄ KOKOSOWĄ


Maseczka umieszczona jest w poręcznej, miękkiej tubce o pojemności 75 ml, z której łatwo wydobywa się produkt. Ma niesamowicie smakowity zapach, myślę, że spodoba się wszystkim fankom kokosowych kosmetyków. Jest to produkt 2-w-1 - maseczka i scrub, dzięki czemu za jednym razem "odhaczamy" dwa kroki pielęgnacyjne. Maseczka ma przezroczystą konsystencję z delikatnymi drobinkami złuszczającymi (drobinki pochodzenia naturalnego). Nakłada się ją bezproblemowo, masaż nią jest bardzo przyjemny. Nie podrażnia, nie zawiera parabenów i silikonów. Delikatnie złuszcza skórę i świetnie ją odświeża. Po użyciu twarz jest bardziej promienna, gładka i miękka w dotyku. Świetnie sprawdza się, gdy cera wygląda na zmęczoną - bardzo ładnie ją nawilża i ożywia. Mi trochę nie odpowiada jej żelowa konsystencja, jednak działanie rekompensuje mi tę "niedogodność". Maseczka przeznaczona jest stricte do skóry normalnej, ale na mojej mieszanej także zdała egzamin. Producent zaleca, by stosować ją 2 razy w tygodniu. Pielęgnację można rozszerzyć o inne kosmetyki Love Nature z dodatkiem aloesu i wody kokosowej.

OCZYSZCZAJĄCA MASECZKA I SCRUB 2-W-1 LOVE NATURE Z ORGANICZNYM DRZEWEM HERBACIANYM I LIMONKĄ


Kolejna maseczka również ma formę produktu 2-w-1 i również została połączona ze scrubem, jednak tu konsystencja nie jest przezroczysta - jest zielonym, płynnym kremem z niewielkimi drobinkami złuszczającymi pochodzenia naturalnego. Mimo że drobinek jest niewiele, to podczas masażu jesteśmy w stanie je wyczuć. Zapach jest przyjemny dzięki cytrusowej nucie, choć nie tak bardzo jak w przypadku wcześniejszej maseczki. Nie jest jednak intensywny, nie powoduje łzawienia, a sama maseczka nie podrażnia. Maseczka nie zawiera parabenów i silikonów. Nakłada się ją bezproblemowo i tak samo zmywa. Maseczka przede wszystkim bardzo dobrze oczyszcza i matuje skórę, przy okazji delikatnie ją złuszczając. Po użyciu twarz jest przyjemnie miękka i gładka w dotyku, bardziej promienna. Ponadto zmniejszona zostaje widoczność porów. Maseczka stworzona została z myślą o cerze tłustej, tak jak cała seria Love Nature z drzewem herbacianym i limonką.

KOJĄCA MASECZKA LOVE NATURE Z ORGANICZNYM OWSEM I JAGODAMI GOJI


Ostatnia maseczka z tej serii również została umieszczona w poręcznej 75 ml tubce. Ma jednak inną formułę niż dwie poprzednie, ponieważ nie została połączona ze scrubem. Jest to stricte maseczka, która nie zawiera alkoholu i parabenów. Ma gęstą, kremową konsystencję o owocowym zapachu. Przeznaczona jest do skóry suchej, jak wszystkie kosmetyki Love Nature z linii z owsem i jagodami goji. Po nałożeniu świetnie się wchłania, jest to maseczka z serii pozostawić na kilka minut, po czym wmasować pozostałości. Ja je zmywam, a mimo to na skórze pozostaje tłusty film, który nie dla każdego może być przyjemny. Mi nie przeszkadza, zwłaszcza, że skóra jest ukojona, odżywiona, gładka i miękka w dotyku. Maseczka nie podrażnia, a efekt jest zadowalający.



LOVE NATURE - MASECZKI W PŁACHCIE


Krótko po pojawieniu się powyższych maseczek, w katalogu Oriflame znalazły się kolejne nowości Love Nature w tej kategorii - tym razem jednak w formie płachty. Nie mogłam ich nie wypróbować, bowiem uwielbiam tę formę aplikacji! Jest nie tylko szybka i komfortowa, bowiem nie wymaga wielkiej filozofii (wiecie, nakładanie, zmywanie, wcieranie...), ale przede wszystkim pozwala na kilkanaście/kilkadziesiąt minut prawdziwego relaksu i daje niesamowite efekty. Co prawda ostatnio trochę rzadziej stosuję maski w płachcie, bowiem skupiam się głównie na zużywaniu zapasów. A, że nie mam już żadnych płacht w domu, to w ogóle po nie nie sięgam. Mimo to w kwestii mojego uwielbienia do takiej formy relaksu nic się nie zmieniło.

REWITALIZUJĄCA MASECZKA DO TWARZY LOVE NATURE Z EKSTRAKTAMI Z POMARAŃCZY I OWSA


Maseczkę umieszczono w opakowaniu, które łatwo się rozrywa. Płachta jest dość cienka i trzeba ją delikatnie rozprostować, jednak da się to zrobić bez jej uszkodzenia. Jest mocno nasączona, jednak esencja podczas 20-minutowej aplikacji nie spływa po szyi. Płachta jest dobrze wycięta, po nałożeniu świetnie przywiera do skóry. Nie podrażnia, podczas trzymania jej na twarzy nie czuć żadnego pieczenia czy mrowienia. Po aplikacji i wtarciu pozostałości maseczka pozostawia po sobie miękką i gładką skórę, wyraźnie bardziej promienną. Świetnie sprawdza się na zmęczonej cerze, bowiem bardzo ładnie ją ożywia. I choć może nie daje piorunujących efektów, u mnie pozostawiła po sobie bardzo dobre wrażenie. Przeznaczona jest do wszystkich typów cery.

ANTYOKSYDACYJNA MASECZKA DO TWARZY LOVE NATURE Z EKSTRAKTAMI Z GRANATU I WINOGRON


Kolejna maseczka jest bardzo podobna do swojej poprzedniczki. Również została umieszczona w opakowaniu, które łatwo się rozrywa, również ma cienką i delikatną płachtę, którą po wyjęciu trzeba delikatnie rozprostować. Jest dobrze wycięta i mocno nasączona, po nałożeniu na twarz świetnie przylega do skóry. Może akurat w jej przypadku esencja trochę ścieka po szyi, jednak nie jest to bardzo uciążliwe i da się przeżyć. Podczas 20-minutowej aplikacji nie czuć nieprzyjemnego mrowienia czy pieczenia, maseczka nie podrażnia skóry. Za to bardzo ładnie ją odświeża i rozjaśnia, nie robi co prawda nic nadzwyczajnego, ale jak większość masek w płachcie ma ogólny pozytywny wpływ na aktualny stan skóry. Nałożona po uprzednim trzymaniu jej w lodówce jest idealna na relaks podczas upalnych dni.


LOVE NATURE - MASECZKI W KAPSUŁKACH


Na koniec tego przeglądu zostawiłam najnowsze maseczki z Love Nature, które pojawiły się w ostatnim katalogu. Swego czasu na blogu ukazał się wpis z przeglądem ówczesnych nowości Oriflame - pięciu maseczek w kapsułkach. Teraz do ich grona dołączają nowe trzy gagatki, o których poniżej.

REWITALIZUJĄCA MASECZKA DO TWARZY LOVE NATURE Z ORGANICZNĄ MALINĄ I MIĘTĄ


Gdy tylko ją zobaczyłam w katalogu, wiedziałam, że będzie niesamowicie pachnieć - w końcu jest to połączenie mięty i maliny, które znam z mojego ulubionego żelu pod prysznic. I się nie pomyliłam, maseczka pachnie cu-do-wnie! Już dla samego zapachu warto ją wypróbować, chociaż jej działanie również jest bardzo dobre. Maseczka ma kremową konsystencję, a produktu w środku jest tyle, że spokojnie można podzielić go na dwie aplikacje. Ja jednak tym razem postawiłam na jedną, grubszą warstwę. Maseczkę nakłada się na 10 minut, podczas których nie czuć na skórze żadnych nieprzyjemności. Zmywa się ją prosto i przyjemnie. Skóra po użyciu jest gładka i miękka w dotyku, odświeżona i bardziej promienna. Wnioskuję o umieszczenie jej w dużym opakowaniu, na pewno kupowałabym nałogowo!

MASECZKA NADAJĄCA PROMIENNOŚĆ LOVE NATURE Z ORGANICZNĄ POMARAŃCZĄ I FIGĄ


Kolejna maseczka w kapsułce z serii Love Nature ma już inną formę niż jej poprzedniczka, bo żelową. Mimo to nakłada się ją bez problemu, produktu w opakowaniu również jest tyle, że spokojnie można rozdzielić go na dwie aplikacje. Ja właśnie tak zrobiłam, bowiem nie chciałam nakładać na twarz glutów ;) Maseczka pachnie cytrusowo, jednak nie nazbyt intensywnie. Podczas 10-minutowej aplikacji nie czuć jakiegokolwiek pieczenia czy mrowienia, maseczka nie podrażnia skóry. Zmywa się ją bezproblemowo, a po aplikacji twarz jest miękka i gładka w dotyku, bardziej promienna i zdrowa.

OCZYSZCZAJĄCA MASECZKA DO TWARZY LOVE NATURE Z ORGANICZNYM RYŻEM I BIAŁĄ HERBATĄ


Ostatnia maseczka również nie sprawiła mi żadnego problemu - łatwo się ją nakłada i zmywa, i to pomimo obecności glinki. Produkt można rozdzielić na dwie aplikacje, ja jednak nałożyłam na twarz jedną, grubszą warstwę. Aplikacja trwa 10 minut, a podczas jej trwania nie dzieje się nic niepożądanego. Maseczka pozostawia po sobie świetnie oczyszczoną skórę, miękką i gładką w dotyku. Twarz wygląda zdrowiej, jest bardziej odświeżona i nawilżona.


PODSUMOWUJĄC

Wszystkie maseczki Love Nature sprawdziły się u mnie dobrze. Wiadomo, jedne lepiej, drugie gorzej, jednak żadna z nich nie zostawiła po sobie nieprzyjemnych wspomnień. Chętnie będę do nich wracać, choć chyba najczęściej do tych w kapsułkach, które pozostawiły po sobie najmilsze wspomnienia i najlepsze efekty. Są naprawdę świetne i chętnie widziałabym je w większych opakowaniach.


Które z powyższych maseczek mieliście już okazję stosować? A które zaciekawiły Was najmocniej? Dajcie znać w komentarzach, którą formę aplikacji preferujecie - maski jednorazowe w saszetkach, w kapsułkach, w płachtach, a może jednak w większych opakowaniach :)

Inne posty z tej kategorii

14 komentarzy

  1. Zainteresowała mnie oczyszczająca maseczka i scrub 2w1 Love Nature z organicznym drzewem herbacianym i limonką wydaje się być dobra dla mieszanej cery i te w kapsułkach :) O dziwo maseczki w płachcie najmniej mnie zainteresowały bo mam ich sporo w domu do użycia :) Ja ostatnio z saszetek przerzuciłam się na większe opakowania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odkąd pamiętam, zawsze ciekawiły mnie maseczki Oriflame :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie się prezentują. Ja już od baaaaardzo dawna nie stosowałam żadnego kosmetyku tej marki :)
    Pozdrawiam,
    Karolina [blog]

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj jak ja lubię maseczki! Cieszę się, że dokonałaś tego przeglądu, nie miałam pojęcia o tych nowościach Oriflame ;-) Teraz na lato kusiłaby mnie maseczka z drzewem herbacianym i limonką, zwłaszcza że inne produkty z tej linii Love Nature dobrze się u mnie sprawdzały (no może nie do końca z tej, bo z poprzedniej wersji bez limonki ;p). Po opisie spodobała mi się tez maseczka z jagodami goja i owsem. No i OCZYWIŚCIE kapsułkowa malinka z miętą!!!
    Ja nawet lubię maseczki w tubce bo mam większą kontrolę ile tego nałożyć i jak często niż w przypadku saszetek, które albo wsadzimy "na raz" albo nam się później walają po łazience i nie wiadomo czy nadal są "dobre". Z drugiej strony dobrze jest najpierw sprawdzić czy dana maska mi odpowiada i do tego lepiej nadają się saszetki. No cóż wychodzi, że lubię każdy rodzaj maseczek :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawno nie miałam nic z tej marki, a kiedyś królowała na moich półkach. Nie wiedziałam, ze maja takie fajne nowości, chętnie sprawdzę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W sumie żadnej nie znam, rzadko sięgam po pielęgnację Oriflame. Podobają mi się te w tubce, fajniejsze w sposobie aplikacji niż saszetki, ale nie wiem, czy bym kupiła. Zależy od ich pełnego składu :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie przyjrzę się bliżej tym maseczkom. Nigdy nie używałam produktów Oriflame do pielęgnacji. Być może dam im szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. W tubkach mam błękitną i różową, ale przyznam, że ciekawią mnie te małe shoty :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z jednej strony lubuję się w maseczkach w tubkach, bo nie przepadam za babraniem się z saszetkami, a z drugiej strony często sięgam po maski w płachcie, które z oczywistych przyczyn nie mogą znaleźć się tubkach :D :D

    OdpowiedzUsuń
  10. prezentują się całkiem nieźle. Już wieki nie używałam niczego z oriflame :P lubię urozmaicać sobie pielęgnację więc u mnie pewnie najlepiej sprawdziłyby się te shoty :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie się prezentują, chętnie bym je wypróbowała, bo bardzo dawno nie miałam nic z tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem wierna tej firmie juz kilka lat, uwielbiam i polecam ich kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. mam tę oczyszczającą w tubce i jest ok :) zużyłam już jakoś 1/3, a może i pół tubki :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć :) Cieszę się, że tu jesteś i że chcesz skomentować ten wpis! Informuję, że nie ma u mnie obserwacji za obserwację, na pytania zawsze odpowiadam zaraz pod nimi, a komentarze nic nie wnoszące do dyskusji (coś w stylu „świetny blog, wpadnij do mnie”) od razu kasuję. Do następnego! :)

Jestem tutaj

INFORMACJA

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka) zapisywane na Twoim komputerze. Korzystając z niej, wyrażasz na to zgodę. Więcej o polityce prywatności, obowiązującej na stronie, przeczytasz w odpowiedniej zakładce w górnym panelu bloga.