KOSMETYCZNI ULUBIEŃCY WIOSNY | MAJ-CZERWIEC 2019

23:03


Kolejne dwa miesiące 2019 roku za nami, czas więc na nowe zestawienie moich kosmetycznych ulubieńców. Tym razem pokażę Wam produkty, które zdobyły moje serce w maju i w czerwcu, dwóch wiosennych miesięcy, które pod względem pogody były zgoła różne. Maj był chłodny, czerwiec wręcz odwrotnie. Ciekawi, czy miało to przełożenie na używane przeze mnie kosmetyki? Jeśli tak, to zapraszam na dzisiejszy wpis ;)


Ulubieńców ostatnich dwóch miesięcy zaczynamy od produktu, który w mojej łazience nie gości po raz pierwszy. Jest to wręcz stały bywalec, którego w przerwach królowania zastępują inne tego typu kosmetyki. Mowa oczywiście o żelu do golenia Silk Beauty, którego żelowa formuła tworzy barierę ochronną między skórą a ostrzem, co zapobiega zranieniom. Do tego żel jest bardzo łatwy w obsłudze i świetnie koi skórę. Ja naprawdę bardzo go lubię i chętnie do niego wracam.


Natomiast po raz kolejny do moich ulubieńców trafia peeling do ciała z Nacomi, tym razem w innej wersji zapachowej - truskawkowego puddingu z guawą. Pachnie obłędnie! Aż chciałoby się go zjeść, jest niesamowicie apetyczny. Co najważniejsze - w parze z wrażeniami aromatycznymi idzie także działanie. Peeling ma dobrze wyczuwalne drobinki, jest dość zbity, mimo to świetnie rozprowadza się na skórze. Nie podrażnia, świetnie złuszcza naskórek, pozostawiając skórę miękką, gładką i przyjemną w dotyku. Chętnie spróbuję również inne warianty zapachowe, bo po tych dwóch różnych opakowaniach widać, że marka Nacomi trzyma poziom jeśli chodzi o peelingi.



Natomiast moim ostatnim odkryciem jest krem oczyszczający Essentials, który pachnie... papają! Kolejny niesamowicie smakowity zapach, który ostatnio zagościł w mojej pielęgnacji i zdecydowanie umila stosowanie. Sam kosmetyk świetnie się rozprowadza, ma przyjemnie kremową konsystencję. Bardzo dobrze radzi sobie z demakijażem, stosuję go jako jeden z etapów oczyszczania i jestem naprawdę zadowolona. Pozostawia po sobie uczucie świeżości, nie wysusza ani nie podrażnia oczu czy skóry. Ta po użyciu jest miękka i miła w dotyku, przyjemnie oczyszczona. 


Hydrolat La-Le z liści czarnej porzeczki tak naprawdę już przy zakupie był "skazany" na pojawienie się w ulubieńcach. Zanim się na niego skusiłam usłyszałam o nim tyle ciepłych słów... i teraz muszę się z nimi wszystkimi zgodzić. Zwłaszcza w ostatnie upały hydrolat La-Le bardzo pomógł mojej skórze. Świetnie ją koił, odświeżał, a dzięki trzymaniu go w lodówce także chłodził, co było dodatkową wartością. Poza tym aplikator daje przyjemną, delikatną mgiełkę, a sam kosmetyk bardzo dobrze i szybko wchłania się w skórę, sprawiając, że ta jest nawilżona, miękka i miła w dotyku.



Kolejny kosmetyk, który w ostatnich miesiącach stale mi towarzyszył, to pomadka ochronna z Carmex. Pod koniec zeszłego roku dzięki siostrze miałam okazję użyć po raz pierwszy pomadkę z tej firmy, a wrażenia z tamtego dnia przyczyniły się do zakupu własnego opakowania. Na początek postawiłam na wersję klasyczną, która świetnie się sprawdza. Pomadka bardzo dobrze odżywia, nawilża i zmiękcza usta, po aplikacji czuć delikatne mrowienie, ale nic złego się nie dzieje. Jestem zadowolona z jej działania i chętnie wypróbuję i inne warianty tego kosmetyku.


Gdy pisałam o marce Be Organic, we wpisie z całej trójki używanych przeze mnie kosmetyków najbardziej wyróżniłam krem do twarzy masło kakaowe i kwas hialuronowy. Teraz wspominam o nim raz jeszcze, bo jest naprawdę godny Waszej uwagi i warty umieszczenia go w ulubieńcach. Krem, mimo że bardzo gęsty, ma jednak lekką i nietłustą konsystencję, która bardzo szybko się wchłania. Świetnie sprawdził się u mnie jako krem na noc. Grubsza warstwa, którą nakładałam, sprawiała, że rano miałam miękką, gładką i wypielęgnowaną skórę. Efekt był na tyle zadowalający, że chętnie do niego wrócę. A rzadko to się zdarza :)



Skoro pielęgnację ciała i twarzy mamy już za sobą, czas na makijaż. A ten w ostatnim czasie stał się u mnie bardzo minimalistyczny, bowiem pogoda nie sprzyjała nakładaniu na twarz zbyt wielu kosmetyków. Zdarzało mi się nawet wyjść z domu w samej bazie pod makijaż! Nic w tym dziwnego, bowiem baza rozświetlająca AA Wings of Color przyjemnie nawilża skórę oraz nadaje jej blasku. Po rozprowadzeniu na pierwszy rzut oka widać delikatne rozświetlenie i ujednolicenie kolorytu. W ostatnim czasie, gdy kondycja mojej skóry była naprawdę dobra i nie pojawiały się na niej żadne nieprzyjemne niespodzianki, nie potrzebowałam nic innego niż tuszu do rzęs i tej bazy właśnie, by w spokoju móc wyjść z domu.


A gdy te niedoskonałości zaczęły się pojawiać, i tak nie zrezygnowałam z delikatnego makijażu, jednak wtedy bazę z AA zastąpiłam kremem BB Healthy Mix z Bourjous. Nie zliczę, ile pochwał przeczytałam o nim zeszłego lata w Internecie, musiałam więc sprawdzić, jak mają się do rzeczywistości. I ci wszyscy ludzie rzeczywiście nie kłamią! Krem jest bardzo lekki, przyjemnie się rozprowadza, zapewniając skórze naturalny i zdrowy wygląd. Wyrównuje koloryt, świetnie wtapia się w skórę, nie tworząc przy tym efektu maski czy smug. Nie podkreśla skórek, nie wyrusza ani nie zapycha, przykrywa niedoskonałości niczym dobry podkład. Mimo dobrego krycia skóra wciąż oddycha, a makijaż wytrzymuje cały dzień. Polubiłam go za łatwą aplikację, lekkość, komfort noszenia i trwałość. Jest to dla mnie idealny kosmetyk do codziennego, minimalistycznego makijażu i na pewno zagości w mojej kosmetyczce na dłużej.




Tak właśnie wyglądają moi ulubieńcy ostatnich dwóch miesięcy. Znacie któregoś z nich, a jeśli tak, to jak się u Was sprawdził? Dajcie znać, co Wy ciekawego odkryliście w ostatnich miesiącach :) Do następnego!

Inne posty z tej kategorii

29 komentarzy

  1. ten krem bb mnie kusi, bo szukam na lato coś lżejszego :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię peelingi Nacomi, choć tej wersji (jeszcze) nie miałam :D Hydrolat porzeczkowy to cudo, sama go uwielbiam! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam kiedyś pomadkę Carmex. Dobrze ją wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo lubię carmex ale odkąd poznałam tisanę to ją wolę

    OdpowiedzUsuń
  5. Jako jedyny z tego grona jest mi znany Carmex, ale nie polubiłam się z nim. Nie odpowiada mi ani gorzki smak, ani mrowienie. No i u mnie z działaniem szału nie było ;D Jestem ciekawa za to peelingu Nacomi i bazy AA, bo wiele osób je chwali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi właśnie (o dziwo) ten posmak i mrowienie nie przeszkadza, do tego działanie wszystko rekompensuje. Ale i tak chętnie spróbuję innych wariantów "smakowych", może któryś spodoba mi się jeszcze bardziej?;)

      Usuń
  6. Znam jedynie peeling Nacomi, ale w innych wariantach zapachowych. I jak z "freshly baked papaya pies" bardzo się polubiłam, tak "sweet honey wafers" bardzo mnie zawiódł i zapachowo, i dużo gorszym działaniem :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, nie miałam ani tego, ani tego wariantu zapachowego, ale już wiem, żeby od miodowych gofrów trzymać się z daleka ;)

      Usuń
  7. Carmex uwielbiam jesienią i zimą :) Hydrolat z czarnej porzeczki mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale skusiłaś tym peelingiem Nacomi, zapach musi być cudowny!

    OdpowiedzUsuń
  9. Hydrolat z La-Le bardzo lubię i najbardziej własnie tą wersję z czarną porzeczką ;-) Ciekawi mnie krem BB Bourjoris, bo rzeczywiście wiele nad nim w internecie zachwytów. W sumie myślałam niedawno nad kupnem kremu BB może więc skuszę się na niego? Mnie ostatnio zachwyca cień do brwi Avonu w formie pędzelka. Nazwa jest dość myląca, nakłada się go podobnie jak produkty w pisaku, jednak wykończenie ma sypkie. Może w końcu pozbędę się mojego letniego lenia i zrobię porządne zdjęcia, bo myślę, że produkt wart zainteresowania ;D A z pielęgnacji zachwyca mnie żel pod prysznic The Body Shop o zapachu różowego grejpfruta. O mamuniuu, mogłabym go zjeść! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wciąż mam nie po drodze z The Body Shop! Mimo że tyle zachwytów na temat ich produktów non stop słyszę. Czekam na fotki i recenzje! :)

      Usuń
  10. Robiłam wczoraj kolejne podejście do tego wychwalanego BB kremu i... wygląda strasznie tępo i matowo, widać go na skórze, podkreśla strukturę skóry, schodzi z nosa, strasznie smuży i kryje słabiej od podkładu, a niby miało być na odwrót z tym kryciem ;) A jeśli pod spodem mam nałożony krem, to potrafi cały się zwarzyć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, jakbym czytała o zupełnie innym produkcie. Jak to jedno i to samo może się inaczej spisywać u dwóch różnych osób :)

      Usuń
    2. Dokładnie, wszystko zależy od skóry ;)

      Usuń
  11. Dawno nie miałam Carmexu, ale dobrze wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale kusisz tym hydrolatem! Jak wrócą upały to zapewne się skuszę:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow, ten post to dla mnie praktycznie same nowości! Miałam tylko krem z Bourjois. Bardzo go lubiłam,choc miał jedna wadę. Kiedy zważył się pod noskami okularów ciężko było go uklepac z powrotem, bo lubił się rolować.... Więc jak dla mnie trwałość nie do końca jest jego atutem (npod okularami wsyztsko się waży, ale niektóre produkty można potem poprawić, ten niekoniecznie...) ale z resztą się zgadzam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie się pod okularami nie roluje, a wyciera. Ale że robią tak wszystkie produkty stosowane przeze mnie do tej pory, to nie zwracam na to szczególnej uwagi. Zwłaszcza, że akurat BB z Borjous mimo to po kilku godzinach wygląda na twarzy bardzo dobrze bez poprawek :)

      Usuń
  14. Nie znam jeszcze nic z tych produktów. Może cos kiedyś wypróbuję

    OdpowiedzUsuń
  15. O tym kremie BB słyszałam i mnie ciekawi bardzo. carmex się u mnie nie sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja od niedawna stosuje peeling Nacomi i jest genialy! Jak tylko spłucze go w wodzie to skóra cały czas jest tak mocno nawilżona. Dostałam go chyba z pół roku temu i dopiero miesiac temu otworzylam i mnie zachwycił :D widzę Ty róznież go uwielbiasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, uwielbiam ten efekt po zmyciu peelingu Nacomi ze skóry! <3

      Usuń
  17. No całkiem interesujący ten zestawik. Kilka produktów na pewno bym wykorzystała :)

    OdpowiedzUsuń
  18. kremem BB Healthy Mix z Bourjous uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Znam tylko kremem BB. Lubię go za dobre krycie i trwałość :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kosmetyki, które wymieniłaś znam tylko z widzenia, żadnego wcześniej nie używałam. Najbardziej kojarzę Hydrolat, bo sama kiedyś przymierzałam się do jego zakupu. Tutaj mam do Ciebie małe pytanie - czy można go też rozpylać na twarz z makijażem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, hydrolat bez przeszkód sprawdza się jako mgiełka odświeżająca :)

      Usuń

Cześć :) Cieszę się, że tu jesteś i że chcesz skomentować ten wpis! Informuję, że nie ma u mnie obserwacji za obserwację, na pytania zawsze odpowiadam zaraz pod nimi, a komentarze nic nie wnoszące do dyskusji (coś w stylu „świetny blog, wpadnij do mnie”) od razu kasuję. Do następnego! :)

Jestem tutaj

INFORMACJA

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka) zapisywane na Twoim komputerze. Korzystając z niej, wyrażasz na to zgodę. Więcej o polityce prywatności, obowiązującej na stronie, przeczytasz w odpowiedniej zakładce w górnym panelu bloga.