PIERWSZE SPOTKANIE - Z MARKĄ BE ORGANIC

17:59

be organic, kosmetyki be organic, peeling myjący be organic, żel mango i aloes be organic, krem do twarzy be organic, żel be organic, żel mango i aloes, krem be organic, kosmetyki naturalne be organic, kosmetyki naturalne, polskie kosmetyki, be organic recenzja, be organic recenzja blog, be organic blog, be organic kosmetyki,

Be Organic to jedna z aktualnie popularniejszych polskich marek naturalnych kosmetyków pielęgnacyjnych na naszym rynku, która w swoim asortymencie ma kilka produktów, określanych przez wielu mianem perełek. Miałam okazję sprawdzić trzy z nich i dziś, gdy już dobijam do ich dna, chciałabym zaprosić Was na recenzję, w której odpowiem, czy u mnie sprawdziły się równie dobrze.



Ale na początek o samej marce słów kilka...

To polska, rodzinna marka kosmetyczna stworzona przez duet matkę i córkę, i co dla mnie niezwykle miłe, z siedzibą w moim mieście - w Poznaniu. Ich receptury oparte są na naturze, gdzie 97% (lub więcej) składników jest naturalnych - z roślin długowiecznych, wiecznie zielonych, przystosowanych do życia w ekstremalnych warunkach. Zostały one dopełnione o naturalne, certyfikowane, odżywcze oleje oraz roślinne, tradycyjne substancje stosowane w łagodzeniu problemów skórnych, dzięki czemu kosmetyki odpowiednie są również dla wrażliwej skóry. Widać więc, że tworzone są ze szczególną starannością, by ze spokojem móc je polecać najbliższym, nawet tym najbardziej wymagającym. Nie są testowane na zwierzętach, nie zawierają parabenów, SLS-ów czy sztucznych barwników, a umieszczone są w opakowaniach biodegradowalnych. Ich kluczem do sukcesu, obok świetnych składów, jest dostępność - produkty można kupić w najbliższej drogerii stacjonarnej, takiej jak Hebe, SuperPharm, czy Rossmann.


ŻEL POD PRYSZNIC MANGO&ALOES


Ale przejdźmy do konkretów - i zacznijmy od żelu pod prysznic w wersji mango i aloes. Przede wszystkim ten przepięknie pachnie - tak słodko, świeżo i owocowo, jak prawdziwe mango. Szkoda tylko, że ów zapach nie utrzymuje się zbyt długo na skórze ani w pomieszczeniu (albo ja za szybko się do niego przyzwyczajam, przez co po chwili go już nie wyczuwam)... Żel zawiera 98% składników naturalnych, jest hipoalergiczny, umieszczony w poręcznym opakowaniu, ułatwiającym dozowanie. Jest dość gęsty i całkiem wydajny, choć trzeba nauczyć się go dozować (ja na początku zdecydowanie przesadzałam z ilością, przez co w szybkim tempie dobrnęłam do połowy opakowania). Z początku bałam się, że jak większość poznanych dotąd przeze mnie produktów naturalnych do mycia, ten także nie będzie się należycie pienił, a ten aspekt jest dla mnie niezwykle ważny. Na szczęście pod tym względem żel Be Organic zaskoczył mnie na plus. Poza tym bardzo dobrze odświeża i myje, nie wysuszając ani nie podrażniając przy tym skóry. Zapewnia jej niezwykły komfort, sprawia, że staje się miękka, wypielęgnowana i delikatnie nawilżona. Jak dla mnie bardzo dobry produkt, wart sprawdzenia.

PEELING MYJĄCY DO TWARZY BAMBUS & RYŻ


Idąc dalej - miałam przyjemność używać chyba najczęściej widywanego przeze mnie na innych blogach produktu tej marki, jakim jest peeling myjący do twarzy - wersja bambus i ryż. To kosmetyk przeznaczony do stosowania 2 razy w tygodniu (rano i wieczorem). Zawiera 99% produktów naturalnych, jest wegański i przeznaczony do wszystkich typów cery. Umieszczony w poręcznej butelce, której jedynym minusem jest jej nieprzezroczystość, przez co dość trudno jest kontrolować nasze zużycie. Peeling ma delikatny, bardzo przyjemny zapach i lejącą się konsystencję, która się nie pieni ani nie wylewa zbyt mocno, dzięki czemu produkt jest wydajny. Zawiera niewielkie drobinki, które mimo swoich małych rozmiarów, są w stanie naprawdę dobrze masować i złuszczyć skórę. Nie podrażnia. Po użyciu twarz jest odświeżona, miękka i gładka, bardziej promienna. Do tego mam wrażenie, że krem z kolejnego kroku pielęgnacyjnego szybciej się wchłania, gdy stosuję go po umyciu twarzy tym peelingiem.

KREM DO TWARZY MASŁO KAKAOWE & KWAS HIALURONOWY


A na koniec krem do twarzy w wersji masło kakaowe i kwas hialuronowy, który zawiera w sobie 97% składników naturalnych. Umieszczony jest w dość płaskim słoiczku z metalową nakrętką, z którego dobrze wydobywa się produkt - aż do ostatniej kropli. Co ciekawe - słoiczek ten zapakowany jest w kartonik, w którym obok kremu znalazłam... saszetkę z nasionami rukoli. Oprócz pielęgnacji można więc pobawić się w małego ogrodnika :) Ale wracając do kremu - ten pachnie bardzo przyjemnie, dla mojego nosa jego zapach jest podobny do peelingu, mimo innej wersji. Przeznaczony jest do każdego rodzaju cery, ma dość gęstą konsystencję, jednak nietłustą i lekką. Po odpowiednim rozsmarowaniu szybko się wchłania, pozostawiając po sobie miękką, wypielęgnowaną i gładką skórę. Ja stosuję grubszą warstwę na noc - krem stosowany w ten sposób sprawdza się u mnie naprawdę świetnie. Myślę, że mógłby być używany również jako krem na dzień, pod makijaż, ale trzeba by było nałożyć bardzo cienką warstwę i chwilę odczekać aż porządnie się wchłonie. A ja nie zawsze mam na to czas.



Podsumowując - moje pierwsze spotkanie z marką Be Organic przebiegło bardzo pomyślnie. Kosmetyki te urzekły mnie nie tylko swoimi składami i zapachami, ale również, a może i przede wszystkim, działaniem. Używałam ich z wielką przyjemnością i z chęcią będę do nich wracać. Jestem bardzo zadowolona z całej powyższej trójki i nie wiem, czy któryś z nich nie pojawi się jeszcze na blogu przy okazji kolejnych ulubieńców... bo do mojej łazienki na pewno trafią jeszcze niejednokrotnie :)


A Wy używaliście któryś z tych kosmetyków? Jeśli tak - to jak się u Was sprawdziły, a jeśli nie - to które produkty z oferty Be Organic ciekawią Was najmocniej? Dajcie znać w komentarzach :)

Inne posty z tej kategorii

16 komentarzy

  1. Krem do twarzy zainteresował mnie najbardziej 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie używałam jeszcze. Kiedyś jak pracowałam jeszcze w drogerii to zawsze miałam chętkę na produkty Be Organic, zwłaszcza na ten żel. Pamietam właśnie, że ślicznie pachniał :) Może się na niego skuszę kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie miałam jeszcze okazji korzystać z produktów tej marki, ale na pewno znalazłabym w ofercie coś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety nie korzystałam z kosmetyków tej marki, więc trudno mi coś na jej temat powiedzieć. Acz twój post sprawił, że zaciekawił mnie ten peeling myjący, szczególnie ten jego wpływ na wchłanianie się kremu. Ciekawe czy współgra tak tylko z tym kremem :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Markę kojarzę, ale jej kosmetyków nie miałam. Ale że mnie przyciąga wszystko z mango, więc kto wie ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mialam stycznosci z ta marka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam krem pod oczy tej marki i super się sprawdził. Chętnie skuszę się na coś więcej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta marka jeszcze nie rzuciła mi się jeszcze w oczy, ale zapewne to kwestia czasu;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O marce już słyszałam, ale jeszcze nie miałam okazji poznać ich kosmetyków. Najbardziej zaciekawił mnie krem do twarzy, jego skład brzmi intrygująco.

    OdpowiedzUsuń
  10. Na wstępie niestety muszę powiedzieć, że totalnie nie znam tej marki i nie wiem czemu początkowo myślałam, że to jakaś linia z popularnego dyskontu na B. To chyba kwestia podobnej czcionki na opakowaniu -stąd moje dziwne skojarzenie! Poza tym widzę (czytam!), że to zupełnie inna bajka i jak ja ogólnie mogłam mieć takie skojarzenia! Strasznie mnie ciekawi zapach żelu pod prysznic, bo mimo, że mam spore zapasy w tej kategorii kosmetycznej to jakoś tak owocowe nuty bardzo mi działają na wyobraźnię :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Zadnego z tych kosmetykow nie uzywalam :) ale zel pod prysznic bym przetestowala :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale piękne, minimalistyczne opakowania! Już sama nazwa marki brzmi zachęcająco bo kojarzy się z naturalnością, czyli tym co w składach lubię najbardziej! :D
    No i fajnie, że są tak łatwo dostępne stacjonarnie - koło uczelni mam akurat Rossmanna więc przy najbliższej okazji tam wpadnę i zobaczę co jeszcze mają w ofercie <3

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze nie miałam tych kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
  14. Peeling miałam i się z nim polubiłam, w sumie to już zapomniałam o tej marce, chętnie znowu do niej powrócę :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć :) Cieszę się, że tu jesteś i że chcesz skomentować ten wpis! Informuję, że nie ma u mnie obserwacji za obserwację, na pytania zawsze odpowiadam zaraz pod nimi, a komentarze nic nie wnoszące do dyskusji (coś w stylu „świetny blog, wpadnij do mnie”) od razu kasuję. Do następnego! :)

Jestem tutaj

INFORMACJA

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka) zapisywane na Twoim komputerze. Korzystając z niej, wyrażasz na to zgodę. Więcej o polityce prywatności, obowiązującej na stronie, przeczytasz w odpowiedniej zakładce w górnym panelu bloga.