#NASZAGĘ MARZEC 2019 | SKRÓT MIESIĄCA + POLECAJKI

19:44

Pewnie zauważyliście, że ostatnio jest mnie tutaj mniej. Nie tylko od ponad dwóch tygodni nie pojawił się na blogu żaden nowy wpis, ale mam też spore zaległości na Waszych blogach. Deficyt czasu w moim życiu ostatnio jest ogromny, wydaje mi się, jakbym wpadła w jakąś czarną dziurę, z której nie potrafię się wydostać, mimo że bardzo tego chcę... Już samo odbicie się od dna zabiera mi ogrom czasu i energii, i dlatego właśnie podsumowanie marca publikuję dopiero teraz, gdy już niemal połowa kwietnia za nami. Mimo to serdecznie Was na nie zapraszam :)



Marzec minął mi niezwykle szybko i to głównie pod znakiem dwóch spraw. Pierwszą z nich była praca, w której spędzałam jeszcze więcej godzin niż zwykle - a robiłam to, by móc zrealizować drugą rzecz, jaką był wyjazd do Paryża. Musiałam wyrobić planowe godziny, by w spokoju móc spędzić 5 dni w stolicy Francji, o której na pewno niedługo więcej opowiem w osobnym wpisie na blogu. Wiem, że na niego czekacie i on na pewno się pojawi - i to jeszcze w tym miesiącu, obiecuję. W tym podsumowaniu nie będę więc za wiele rozpisywać się na temat Paryża, co by już teraz Wam za bardzo nie spoilerować. Powiem tylko tyle, że mam co do niego mieszane uczucia... i z tym niedoinformowaniem na razie Was zostawię :) A jeśli macie do mnie jakieś pytania na temat Paryża, czy całego wyjazdu, to piszcie je w komentarzach pod tym postem - chętnie na nie odpowiem przy okazji zaległej relacji.


Marzec to jednak miesiąc, na który czekałam nie tylko ze względu na kolejną podróż (które już tak bardzo weszły mi w krew, że bez perspektywy kolejnego lotu zwyczajnie źle się czuję). Od zawsze bowiem ten miesiąc należał do jednych z moich ulubionych w ciągu roku, bo to właśnie wtedy widać pierwsze oznaki wiosny - pory roku, na którą zawsze czekam najmocniej. Wraz z powrotem słońca wraca mi energia do życia. Czuję się, jakbym budziła się z zimowego snu i mogła zrobić o wiele więcej niż zimą. Tak też było i tym razem. Dla mnie rok powinien zaczynać się właśnie w marcu! To jest najlepszy czas, by stawiać sobie cele i postanowienia, i by zacząć je z zapałem realizować.

I u mnie chyba jedną z takich nowych rzeczy w minionym miesiącu było pójście na siłownię. Jakoś nigdy w noworocznych postanowieniach nie stawiałam sobie tego za swój cel, długo się przed tym wzbraniając. W końcu jednak pękłam i poszłam - na próbę, z założeniem, że jeśli tego nie poczuję, to w kwietniu zrezygnuję. Na razie jednak nie zrezygnowałam, więc... może coś z tego będzie. Choć wątpię, abym kiedykolwiek została gym freakiem.


NOWOŚCI

Poza tym w marcu pojawiło się u mnie sporo nowości kosmetycznych, które pokazuję Wam na bieżąco na moim profilu na instagramie. Ale z racji zrezygnowania z przeglądów kosmetycznych, za którymi wiem, że niektórzy tęsknią, postanowiłam też wszystko wrzucić i w tym poście, cobyście mogli się spodziewać, o czym będą najbliższe wpisy (zwłaszcza, że trochę tych nowości ostatnio się u mnie pojawiło). Chętnie też dowiem się, które z nich ciekawią Was najmocniej i o których chcielibyście poczytać w pierwszej kolejności :)



I tak - w marcu kupiłam kolejne maski do włosów Garnier z serii Hair Food z zamiarem porównania ich działania na blogu. Mam więc już całą "kolekcję", którą namiętnie testuję, jednak zanim dodam taki wpis, minie z pewnością sporo czasu.
A pozostając w temacie włosowym w marcu skorzystałam z promocji 2+2 na kosmetyki do włosów i kupiłam cztery nowe dla mnie odżywki, które możecie zobaczyć na powyżej na zdjęciu. Na pewno więc taki zapas na pewien czas mi wystarczy.
Tyle było z moich zakupów, jednak to nie koniec nowości. Idąc dalej, dostałam się do dwóch testowań: kremu pod oczy Biotanique Korean Beauty z Klubu ekspertek Ofeminin (po raz pierwszy coś udało mi się otrzymać na tej stronie) oraz kosmetyków oczyszczających Pure by Clochee, marki bardzo mnie intrygującej, odkąd tylko pojawiła się na rynku.
A w ramach współpracy dotarły do mnie kosmetyki mineralne do makijażu takich marek jak Anabelle Minerals oraz Puro Bio. Jest mi niezwykle miło, że ktoś mnie zauważa w tym głębokim oceanie blogowym i dzięki temu mogę pisać o tak ciekawych propozycjach.


ULUBIEŃCY MIESIĄCA

* karta Navigo - jak już wspomniałam jednym z zaległych postów na blogu jest ten z relacją z Paryża. Od wyjazdu do stolicy Francji minął już miesiąc, a ja wciąż nawet nie zabrałam się za podsumowanie. W oczekiwaniu na nie dzisiaj uchylę kolejny rąbek tajemnicy i jeden z tipów na zmniejszenie kosztów pobytu w Paryżu. Jest nim karta Navigo. Jeśli spędzacie w stolicy Francji więcej niż 3 dni, naprawdę warto ją sobie wyrobić. Kosztuje ok. 23 euro, a dzięki niej możecie się poruszać wszystkimi środkami komunikacji w obrębie miasta (i nie tylko, bowiem dojedziecie też na niej pociągiem do Wersalu!). A, że Paryż jest naprawdę dobrze skomunikowanym miastem, ze spokojem można wtedy wybrać tańszy nocleg gdzieś na obrzeżach i dojeżdżać do niego metrem. Naprawdę polecam, bez tej karty ten wyjazd byłby o wiele trudniejszy.


* szczotka do długich włosów For Your Beauty - kupiłam ją po wielu poleceniach na instagramie i naprawdę nie żałuję. Sama nie wiem, kiedy moje włosy tak urosły, przez co czesanie ich grzebieniem stało się ostatnio bardzo męczące. Musiałam więc zainwestować w nową szczotkę, bo Tangle Angel już od dawna nie spełniał moich oczekiwań. Ta ma częściowo naturalne włosie, jest spora (dlatego nie zabieram jej ze sobą na wyjazdy) i już za jednym pociągnięciem dobrze rozczesuje, wygładza, a nawet wspomaga lśnienie włosów, nie szarpiąc przy tym ani nie powodując kołtunienia. Minusem jest to, że dość trudno jest utrzymać jej czystość, naprawdę szybko się brudzi (co widać na poniższym zdjęciu). Ale coś za coś, najważniejsze, że spełnia swoje podstawowe działanie. Jestem z niej bardzo zadowolona i Wam też ją polecam.


* fioletowa bluza - kocham bluzy całą sobą i długo "chorowałam" na taką w fioletowym kolorze (który też od zawsze bardzo lubiłam). Aż tu podczas poszukiwania kurtki wiosennej (której nomen omen do tej pory nie kupiłam) na wyjazd do Paryża, znalazłam bluzę idealną, dłuższą, z kapturem, w fioletowym kolorze i to na wyprzedaży w New Yorker za 25 złotych. Od razu zdobyła moje serce i od tamtej pory się z nią prawie nie rozstaję :) Aż żałuję, że nie kupiłam sobie jeszcze jednej w innym kolorze, by mieć na zmianę, bo naprawdę świetnie się nosi.


DENKO

Pokazałam Wam już nowości, czas więc na zużycia. A w marcu udało mi się pozbyć 19. produktów, choć ów wynik jest ciut zawyżony, bowiem trzy z nich zostały wyrzucone mimo zapełnionego jeszcze opakowania. Lakier do włosów HairX zwyczajnie się przeterminował (nic dziwnego, bo rzadko po niego sięgałam), wcierka do włosów z Vianka była przeze mnie tak rzadko stosowana, że nie widziałam żadnych namacalnych efektów, co mnie jeszcze bardziej wzbraniało mnie przed używaniem (i tak zatoczyliśmy koło), a krem pod oczy Mokosh w ogóle się u mnie nie sprawdził. W ostateczności więc zużyłam 16 kosmetyków plus 7 maseczek w saszetkach i mokre chusteczki do demakijażu. Całkiem dobry wynik.


Co warte jest Waszej uwagi z powyższego denka? Na pewno szczerze polecam krem do twarzy malina z Mokosh, o którym pisałam we wpisie podsumowującym pielęgnację tą marką (tam też znajdziecie powody, przez które nie polubiłam się z kremem pod oczy tej firmy, o którym wspominałam powyżej) oraz maseczki - bąblujące ze Skin 79 oraz te z najnowszej serii marki własnej Lidla - Cien, Food For Skin, o których z pewnością już niedługo pojawi się osobny wpis na blogu.


TYMCZASEM NA BLOGU

W marcu pojawiło się tu 5 wpisów, co można uznać za dobry wynik przy moim ostatnim życiu w niedoczasie. Co prawda nie zrealizowałam w pełni swojego planu, ale wiadomo nie od dziś, że konfrontacja oczekiwań z rzeczywistością nie zawsze wychodzi nam tak, jakbyśmy tego chcieli. Ze wszystkich wpisów najchętniej czytanym przez Was był:


Szczerze? Trochę obawiałam się publikacji tego wpisu, ale jak widać po odbiorze - zupełnie niepotrzebnie. Osiągnął on bowiem w krótkim czasie rekordową liczbę wejść na moim blogu! Ponadto sam blog w minionym miesiącu zrobił tak wielki krok naprzód, że aż sama jestem zaskoczona, jak bardzo liczby poszybowały w górę. Wiadomo, że nie one są tu najważniejsze, są jednak pierwszym wyznacznikiem rozwoju. I choć wciąż jestem maluczkim, raczkującym blogerem, to właśnie takie małe rzeczy cieszą mnie najmocniej.

Dziękuję, że jesteście!

POLECAJKI W INTERNECIE

Czas na Was! Postanowiłam co miesiąc wyróżniać ciekawe artykuły w Internecie i dziś, mimo mniejszej ilości czasu spędzonego w marcu na czytaniu blogów, mam dla Was kilka perełek. Pozostając więc w temacie minimalizmu kosmetycznego, w podobnym czasie na innych blogach pojawiły się dwa bardzo interesujące wpisy, które dziś chcę Wam mocno polecić, jeśli ich jeszcze nie czytaliście.


U Basi znajdziecie jeszcze więcej podpowiedzi, co zrobić, by skończyć z nadmiernym gromadzeniem kosmetyków, niż we wspomnianym wcześniej najchętniej czytanym wpisie u mnie z minionego miesiąca.

- Agata Smaruje: W tym szaleństwie nie ma metody, czyli o tym, dlaczego denkowanie palety to zło i jak odzyskałam równowagę

Za to u Agaty został poruszony ważny temat zużywania kolorówki. Naprawdę warto przeczytać, przemyśleć sprawę z tej perspektywy.


Ponadto, pozostając wciąż w tematyce kosmetycznej (ciut rozszerzonej o trend zero waste i naturalną pielęgnację), z kolejnego polecanego dziś przeze mnie wpisu dowiedzie się, które marki przyjmą od Was opakowania po zużytych kosmetykach, np. podczas targów, na których się wystawiają.



I na koniec wpis, który chyba najmocniej mnie poruszył w minionym miesiącu. Uważam, że warto go przeczytać na spokojnie, ze zrozumieniem i samemu zastanowić się, jak to jest w naszym przypadku i czy nie za wiele sprzedajemy siebie w Internecie.



To tyle z poleceń w tym miesiącu. A o dwóch z powyższych blogów pisałam już wcześniej w polecajkach z okazji tegorocznego Share Week, tym razem serdecznie zapraszam do konkretnych postów.

CO W KWIETNIU?

Okej, marzec mamy już za sobą, a więc co dalej? Kwiecień zapowiada się równie intensywnym miesiącem w pracy, co już odbija mi się czkawką i przejawia się sporym niedoczasem oraz brakiem publikowania nowych wpisów na bieżąco. Mam jednak nadzieję, że po pierwszych zawirowaniach jakoś uda mi się ogarnąć przedświąteczną rzeczywistość i nadrobić zaległości, by być już tu z Wami na bieżąco i realizować wszystkie pomysły, jakie mam w głowie. A tych mi nie brakuje :)


Dajcie znać, jak Wam minął marzec i co planujecie na aktualnie trwający miesiąc :)

Inne posty z tej kategorii

16 komentarzy

  1. Ależ zazdroszczę pobytu we Francji 😍

    OdpowiedzUsuń
  2. francji również zazdroszczę :D Marzec będzie bardzo szalony!

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie zauważyłam, że ostatnio Cię mniej, ale widać, że sporo się u Ciebie dzieje;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dawno nie grałam w Eurobiznes...
    Widać, że miałaś bardzo intensywny a przy tym bardzo ciekawy miesiąc. Zazdroszczę pobytu we Francji :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo jestem ciekawa Twoich mieszanych uczuć co do Paryża, zwłaszcza że swego czasu spędziłam tam trochę czasu i pokochałam to miasto, ale nie jako "turystka" tylko własnie tak prawie jak mieszkaniec ;-) Czekam też na recenzję nowych masek Cien, którym udało mi się nie ulec w sklepie^^. Lece przejrzeć posty dziewczyn, minimalizm wchodzi mi powoli w krew więc może to właśnie ten odpowiedni na niego czas? U mnie plany na kwiecień dość się skomplikowały, ale korzystam z każdej możliwej chwili wolnego i czekam już na totalnie szalony maj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A maj już za pasem! :D Myślę, że jako mieszkanka ma się do miasta zupełnie inne odczucia niż jako turystka. Właśnie zabieram się za wpis, żeby już dłużej nie wystawiać Waszej ciekawości na próbę ;P

      Usuń
  6. Z nieba mi spadłaś z Paryżem, bo zaplanowałam sobie wycieczkę na maj i niedługo zajmę się organizacją, więc bardzo chętnie poczytam wskazówki. Wspomnisz, gdzie można sobie wyrobić tę kartę Navigo? Czy jest dostępna w kioskach, czy trzeba się fatygować bardziej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, mam nadzieję, że mój post okaże się dla Ciebie przydatny :)

      Usuń
  7. Marzec chyba miał to do siebie, że wszystkim brakowało czasu na cokolwiek :P A o Paryżu słyszałam, że jest bardzo brudny i niebezpieczny ;) Domyślam, że dopadł Cię tzw. "syndrom paryski" ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo uwielbiam Twoje wpisy z serii "Naszagę" ♥
    Moje pierwsze pytanie jakie nasuwa mi się to "jak CI się podobało w Paryżu i co zwiedzałaś" ale .. no czekam na ten blog z wycieczki, heloł! ;d Takie karty są dobre w każdym dużym mieście. Na wyspach też jest coś takiego i w Londynie bardziej się opłaca podróżować metrem niż autem - jest szybciej i nie stoi się w korku ze zdenerwowaniem powyżej normy ;d i KOCHANA, ten fiolet to Ci mega pasuje! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana! <3 :* Mam nadzieję, że moja relacja odpowie na wszystkie Twoje pytania :)

      Usuń
  9. O rany, widzę że wraz z wiosną nabierasz rozpędu...i bardzo dobrze:D Z przedstawionych kosmetyków znam tylko anabelle które po prostu uwielbiam - minerały to jest to:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zawsze wiosna napędza do życia, chyba słońce i zieleń jest moim paliwem :D

      Usuń
  10. Zwiedzanie zawsze na plus :) Mam nadzieje, ze powrocisz do blogowania ze zdwojona energia :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć :) Cieszę się, że tu jesteś i że chcesz skomentować ten wpis! Informuję, że nie ma u mnie obserwacji za obserwację, na pytania zawsze odpowiadam zaraz pod nimi, a komentarze nic nie wnoszące do dyskusji (coś w stylu „świetny blog, wpadnij do mnie”) od razu kasuję. Do następnego! :)

Jestem tutaj

INFORMACJA

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka) zapisywane na Twoim komputerze. Korzystając z niej, wyrażasz na to zgodę. Więcej o polityce prywatności, obowiązującej na stronie, przeczytasz w odpowiedniej zakładce w górnym panelu bloga.