PRZEGLĄD BUBBLE MASK | SKIN 79, AA, BIELENDA, L'BIOTICA, PUREDERM

22:10

maseczki, maski, maski bąblujące, maski bąbelkowe, maseczki bąblujące, maseczki bąbelkowe, Bubble Mask, Skin 79, Skin 79 Bubble Mask, L'Biotica, L'Biotica Bubble Mask, Bielenda, Bielenda bubble mask, Purederm, Purederm bubble mask, AA, AA bubble mask, Bubble Mask działanie, Bubble Mask jak działa, Bubble Mask recenzja, maski bąblujące jak działa, maski bąblujące opinie, maski bąblujące recenzja, maski bąblujące recenzja blog,

Odkąd tylko odkryłam istnienie maseczek bąblujących, bardzo chciałam ich użyć i choć przez chwilę poczuć się jak chmurka. W końcu dopięłam swego i dziś zapraszam Was na mini przegląd Bubble Mask, do którego wybrałam najpopularniejsze maseczki bąblujące dostępne na polskim rynku.


Na czym tak naprawdę polega fenomen maseczek bąblujących? Mimo że aplikujemy je tak samo jak zwykłe maseczki, ich działanie jednak odrobinę różni się od standardowych masek. Po wyciągnięciu z saszetki, gdy tylko maseczka ma dostęp do powietrza, tworzą się na niej pęcherzyki, które zamieniają się w pianę. Ta często rośnie i rośnie, aż zaczyna się nam wydawać, że nie ma zamiaru przestać, co samo w sobie sprawia użytkownikowi niesamowitą frajdę. Do tego w kontakcie ze skórą czuć delikatne mrowienie, mi osobiście nie przeszkadzające, ale znam osoby, które to uczucie denerwuje. Poza walorem czysto relaksacyjnym pęcherzyki te mają również za zadanie pobudzić krążenie krwi i swoim działaniem dotrzeć głębiej niż zwykłe maseczki. A ono zazwyczaj jest nawilżające, oczyszczające i często również rozświetlające. Nic więc dziwnego, że musiałam je wypróbować!


L'BIOTICA - SILNIE OCZYSZCZAJĄCA MASKA NA TKANINIE BUBBLE MASK


Pierwszą maseczkę bąblującą kupiłam... w Lidlu. Aplikuje się ją za pomocą czarnej płachty o dobrze wyciętych otworach. Maska fajnie przylega do skóry i się nie osuwa podczas używania. Pieni się przyzwoicie, a sama piana nie dostaje się do oczu czy też nosa. Jest jej tyle, że w niektórych miejscach jeszcze da się zauważyć przebijającą spod spodu czarną płachtę. Maseczka nie zrobiła mi krzywdy, nie spowodowała podrażnień, zaczerwienień czy powstania niedoskonałości. Skórę oczyściła całkiem nieźle, choć nie nazwałabym jej silnie oczyszczającą jak to zrobił producent. Sam efekt bąblujący również był mniejszy aniżeli poniższe maski, stosowane przeze mnie później. W jej przypadku ciężko jest więc stwierdzić, czy to bardziej maska, czy gadżet, bo ani tej, ani tej roboty nie wykonuje należycie.


AA - MASKA BĄBELKOWA, BUBBLE MASK NAWILŻENIE I ŚWIEŻOŚĆ


Drugą maseczkę bąblującą aplikowało się jak zwykłą maskę - nakładając na twarz kremową konsystencję z saszetki, która po chwili zaczynała rosnąć i zamieniać się w pianę. Działo się to tak szybko, że nie zdążyłam jeszcze pokryć nią całej twarzy, a już połowa była większa od drugiej części. Z czasem jednak efekt się wyrównał. Rosnąc maseczka przyjęła szary kolor i naprawdę wygląda się w niej niczym chmurka, zbierająca się na deszcz. Wytworzona pianka nie ścieka z twarzy podczas trwania aplikacji, nie dostaje się do oczu czy nosa, mimo że rośnie mocno. Jest naprawdę łatwa w użyciu, nie podrażnia, łatwo też się ją zmywa. Delikatnie musuje, sprawiając skórze przyjemny masaż. Pozostawia po sobie miękką i gładką skórę, oczyszczoną i bardziej promienną. Jak dla mnie efekt na plus.


PUREDERM - GŁĘBOKO OCZYSZCZAJĄCE MASECZKI BĄBELKUJĄCE


Maseczki bąblujące od Purederm, mimo różnych dodatków (pył wulkaniczny i aktywny węgiel), działają do siebie bardzo podobnie. Aplikuje się je za pomocą bawełnianej, dobrze wyciętej płachty, która fajnie przylega do skóry, nie zsuwa się z niej podczas aplikacji. Maski są proste w użyciu, łatwo się je rozprostowuje oraz dopasowuje do twarzy. Pienią się należycie, nie spływają z twarzy ani nie dostają się do oczu czy nosa. Działanie mają bardzo podobne do maski L'Biotica, o której pisałam wcześniej - fajnie odprężają, delikatnie oczyszczają i odświeżają skórę, jednak ostateczny efekt mógłby być lepszy. 


BIELENDA - CLOUD MASK, BĄBELKUJĄCA MASECZKA ENERGETYZUJĄCA MANGO BALANGO


Bielenda nie próżnuje w wypuszczaniu nowości na kosmetyczny rynek, aż trudno za nimi nadążyć. I jedną z tych nowości są właśnie maseczki bąblujące o śmiesznych nazwach, umieszczone w uroczych opakowaniach. Ja postawiłam na Mango Balango, mimo że dostępnych jest kilka wersji. Maseczka Cloud Mask ma formę kremu, który po wyciągnięciu z opakowania i rozsmarowaniu na twarzy musuje i rośnie, tworząc pianę. W odróżnieniu od poprzednich maseczek, tutaj pianka ma kolor biały a nie szary, co odrobinę mnie zaskoczyło. Ta rośnie bardzo mocno, aż w pewnym momencie delikatnie ścieka po skórze, jednak nie jest to drażniące. Dobrze rozprowadzona nie dostaje się do oczu czy nosa. Nie podrażnia ani nie powoduje powstawania niedoskonałości. Maseczka fajnie odpręża dzięki bąbelkowaniu, a do tego nawilża i wygładza skórę, która po użyciu jest ukojona i bardziej promienna. Efekt jest naprawdę bardzo dobry, mnie osobiście zaskoczył na plus.


SKIN 79 - PORE BUBBLE I RICE BUBBLE - CLEANSING MASKS


Na koniec dzisiejszego wpisu dwie maseczki, które tak naprawdę pojawiły się w moich zapasach jako pierwsze. Obie aplikuje się za pomocą bawełnianej płachty, z tym, że jedna maska ma ją w kolorze białym, a druga w czarnym. Działają jednak bardzo podobnie, mimo różnych ekstraktów. Płachty świetnie przylegają do skóry i nie zsuwają się podczas aplikacji, są porządne, więc nie ma obawy przed ich uszkodzeniem, łatwo jest też je rozprostować. Trochę kłopotów sprawiają przy dopasowywaniu ich do twarzy, ale da się to odpowiednio wymanewrować. Maseczki bardzo mocno się pienią, piana w czasie aplikacji wręcz jest w stanie wchodzić nam do nosa czy oczu. Na szczęście nie podrażnia ani nie powoduje żadnych innych nieprzyjemności. Maski pozostawiają po sobie efekt miękkiej i gładkiej, oczyszczonej i bardziej promiennej skóry. Z całego tego testu zachwyciły mnie najmocniej i chętnie kiedyś do nich wrócę.


1. Maseczka bąblująca na płachcie (L'Biotica). 2. Maseczka bąblująca w kremie (AA).



Szczerze przyznaję, że nie liczyłam na więcej niż na frajdę ze stosowania tych maseczek, a jednak trochę się w tej kwestii pomyliłam. Bo oprócz przyjemności z ich używania, zauważyłam również fajne efekty - oczyszczaną, nawilżoną, miękką i gładszą skórę, bardziej promienną, ukojoną i odświeżoną. Zwłaszcza maseczki ze Skin 79 zrobiły na mnie pozytywne wrażenie, jednak rodzime AA czy Bielenda wcale im tak mocno nie odstają. Chętnie w przyszłości wypróbuję inne tego typu maski, zwłaszcza, że ostatnio firmy wręcz prześcigają się w tworzeniu kolejnych Bubble Mask.

A Wy mieliście już okazję wypróbować działania maseczek bąblujących? Którą mieliście i jakie są Wasze wrażenia po ich zastosowaniu? A może to jeszcze przed Wami? Dajcie znać w komentarzach! :) 

Inne posty z tej kategorii

23 komentarzy

  1. Używałam żółtej Bubble Mask z AA i była fajna :D W zapasie mam jeszcze chmurkę Bielendy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam wszystkie chmurki z Bielendy i w planach testowanie ich być może nawet w niedługim czasie. Miałam także obie wersje ze Skin79 i bardzo mi odpowiadały, chociaż tej piany to rzeczywiście było MULTUM ;-))) Mnie te bąblowanie bardzo łaskocze i chyba dlatego jeszcze jakoś specjalnie nie polubiłam tego typu masek^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Takiej bąbelkowej maseczki jeszcze nie miałam, choć by się przydała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tej "chmurki" od Bielendy jestem bardzo ciekawa, efekt bąbelkowania musi być mega przyjemny 😉

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale fajna przygoda z tymi maseczkami!! Dlaczego ja nigdy się jeszcze na takie cudeńko nie skusiłam?!

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam te maseczki! są świetne :D I te uczucie mrowienia

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam kilka bąbelkowych maseczek - i tradycyjnych, i w płachcie, ale nie do końca mi odpowiadają, bo nie podoba mi się ten tłusty film, który zostaje na skórze po niektórych z nich. Samo musowanie też średnio mi pasuje :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie używałam nigdy bąbelkujących maseczek, chociaż mam w zapasie tę różową z Purederm :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Maseczka bąblująca to coś czego jeszcze nie używałam...wygląda fajnie i najwyraźniej również działa!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam maskę z AA, rzeczywiście bardzo szybko puchną, miałam całą serię. Fajny bajer, ale u mnie nic nie zrobiły, efekt zerowy. Za to po tej z Biedry było jeszcze gorzej, bo piekła mnie po niej skóra xD Tzn wiem, że kupiłaś ją w Lidlu, ale w Biedrze też była dostępna i ja tam się na nią skusiłam. Ale generalnie wg mnie w tych maskach więcej jest hype'u i zwykłej zabawy niż rzeczywiście jakiegoś działania. Może ewentualnie tym koreańskim dam jeszcze kiedyś szansę, ale resztę sobie odpuszczę :P

    OdpowiedzUsuń
  11. ale odjazd!:D pierwszy raz słyszę o tych maseczkach, muszę spróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja jakoś nie przepadam za tego typu maseczkami. Ale chmurkę od Bielendy chcę wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam kilka tych masek - z AA, Bielndy i Skin 79. Pierwszą maską bąbelkową była właśnie ta czarna ze skin, co prawda miałam ją dosyć dawno, ale była fajna jeśli dobrze pamiętam. Z AA miałam zieloną i białą i fajniejsza była ta zielona. Z Bielendy mam wszystkie 4, ale póki co akurat mango jedynie wypróbowałam i pozytywnie mnie zaskoczyła! :) Myślę, że te z bielendy są chyba lepsze od aa, choćby nawet biorąc pod uwagę ilość maski i szybkość tworzenia piany.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ta maska w kremie AA świetni widać bąbluje ;) Fajny test zrobiłaś, chętni wypróbuję twoje faworytki - Skin 79, AA i Bielendę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Same fajne rzeczy! Chyba wybiorę się do drogerii po jakies maseczki :))

    Zapraszam na nowy post. Będzie mi bardzo miło jeśli wpadniesz <3
    Pozdrawiam Mój blog-KLIK

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawią mnie maski od L'BIOTICA. Miałam od nich pare kosmetyów :3

    OdpowiedzUsuń
  17. Widziałam takie maski na innych blogach i filmikach YT, ale ja osobiście rzadko sięgam po jakiekolwiek maseczki do twarzy ;) Jakoś szczególnie mnie nawet nie ciekawią ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciekawią mnie te maseczki bąbelkujące :) mam maseczki Purederm, ale jeszcze nie używałam, podobnie jak te chmurki z Bielendy.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam kilka takich maseczek i zgadzam się z Tobą, że nie tylko fajnie wyglądają, ale faktycznie również działają. Z chęcią sięgnę po wersję AA, marka się u mnie zazwyczaj bardzo dobrze sprawdza, więc możliwe, że maseczkę też polubię :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam tę z L'biotica i AA - są spoko ;)

    OdpowiedzUsuń

Cześć :) Cieszę się, że tu jesteś i że chcesz skomentować ten wpis! Informuję, że nie ma u mnie obserwacji za obserwację, na pytania zawsze odpowiadam zaraz pod nimi, a komentarze nic nie wnoszące do dyskusji (coś w stylu „świetny blog, wpadnij do mnie”) od razu kasuję. Do następnego! :)

Jestem tutaj

INFORMACJA

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka) zapisywane na Twoim komputerze. Korzystając z niej, wyrażasz na to zgodę. Więcej o polityce prywatności, obowiązującej na stronie, przeczytasz w odpowiedniej zakładce w górnym panelu bloga.